„Każda nasza nowa płyta jest próbą mierzenia się z własną wyobraźnią” – VIDEO

DSC_0065VIDEO to sześciu charyzmatycznych muzyków. Zespół istnieje od 2007 roku. Na swoim koncie mają dwa albumy: „Video gra”, a także „Nie obchodzi nas rock”. W ich piosenkach każdy znajdzie coś dla siebie. Ostatnio nagrali teledysk dla osób głuchoniemych. Wkrótce ukaże się ich kolejna płyta. Ich koncerty są pełne energii i rozpalają publiczność. W niedzielę, 18 maja zagrali dla Lublinian. My rozmawialiśmy z nimi przed występem.

Kasia Leszczyńska: Który raz jesteście w Lublinie? Podoba Wam się tutaj?
Wojtek Łuszczykiewicz: Kolega Marian był najczęściej w Lublinie…
Marek Kisieliński: W Lublinie byłem 75 razy, najbardziej podobał mi się 68… (śmiech)
Wojtek Łuszczykiewicz: Lublin jest dla nas bardzo ważny, gdyż poznaliśmy się w Lublinie. Nagrywaliśmy pierwszą płytę razem w Lublinie. Pierwszy raz się pokłóciliśmy i pogodziliśmy w Lublinie. Jest to dla nas bardzo ważne miasto. Mieliśmy też wspólną dziewczynę w Lublinie, która później okazało się, że miała brodę i występowała na Eurowizji. (śmiech) Czyli tak wyszło nie fortunnie, ale to nawet dobrze, bo z chłopakiem to nie zdrada, więc mówiliśmy o tym nawet naszym żonom. (śmiech) Chociaż ona mówiła mi, że bardziej lubiła Ciebie…
Marek Kisieliński: Mi mówiła, że jest zupełnie odwrotnie…

DSC_0064Kasia Leszczyńska: Jak wspominacie Wasze studenckie czasy?
Wojtek Łuszczykiewicz: Moje studenckie czasy były trochę przedłużone. Studiowałem na pięciu kierunkach, więc to było przemiłe jedenaście lat mojego życia. A u Ciebie Marek jak?
Marek Kisieliński: Wiele szkół, których nie skończyłem, m.in. studio aktorskie, politologia, wspominam absolutnie fantastycznie. Dzięki temu czuję się znacznie bogatszy wewnętrznie, a do dzisiaj wysyłają mi zaproszenia na zloty studentów.

DSC_0480Kasia Leszczyńska: Występ w plenerze, tak jak dzisiaj, czy może koncerty klubowe… Co wolicie?
Marek Kisieliński: Wielkość ma znaczenie…
Wojtek Łuszczykiewicz: No jednak tak… Im więcej tym lepiej. (śmiech) Chociaż to jest trochę tak, że najbardziej lubimy te duże-małe koncerty, na zewnątrz, ale w środku, gdzie jest pięć osób, ale tak naprawdę pięć tysięcy. Także ciężko powiedzieć.

Kasia Leszczyńska: Jesteście grupą znaną z tego, że macie w sobie bardzo dużo energii. Który z Was jest najbardziej szalony, a który wszystko ogarnia i spaja?
Wojtek Łuszczykiewicz: Losujemy… W tym tygodniu Marek ma wolne, więc może pić alkohol i być nieodpowiedzialnym, ale już za tydzień jest np. moja kolej i ja będę mógł to wszystko robić. Ale to rozkłada się mniej więcej po równo. Mamy to szczęście z Markiem, że reszta zespołu musi się nas trochę słuchać, więc my mamy luz, a oni są w pracy. (śmiech)
Marek Kisieliński: Ja nie piję alkoholu, ponieważ palenie papierosów jest niezdrowe. (śmiech)

DSC_0526Kasia Leszczyńska: Czy od początku zespołu sami tworzycie swój image?
Wojtek Łuszczykiewicz: Szukamy tego image’u cały czas. Słyszeliśmy o tym, że jest coś takiego i ciągle nie wiemy, gdzie to znaleźć, gdzie tego szukać, jak to ustalić…
Marek Kisieliński: Chcieliśmy kupić na Allegro. Był normalnie profesjonalny, zawodowy image, ale niestety zostaliśmy przelicytowani. 190 złotych kosztował.
Wojtek Łuszczykiewicz: No, ale bez wysyłki… Dwie stówki z wysyłką było. Zespół Pectus kupił te garniturki.

Kasia Leszczyńska: Wasz najnowszy teledysk do piosenki „Dobrze, że jesteś” jest przystosowany dla osób głuchoniemych. Jest to pierwszy tego typu klip w Polsce. Skąd pomysł na to?
Wojtek Łuszczykiewicz: Bardzo prosta historia, jak u Lyncha. Znalazłem w Internecie film, w którym młodzi migają muzykę, czyli pokazują tekst piosenki. Przegadaliśmy szybko z Markiem temat i ustaliliśmy, że to musi się znaleźć w naszym klipie. Naradziliśmy się, zadzwoniliśmy, nauczyliśmy, spotkaliśmy na planie i poszło. Stwierdziliśmy, że to jest po pierwsze bardzo ładne, po drugie bardzo szlachetne, a po trzecie bardzo niefajne, że głusi ludzie nie wiedzą o czym są piosenki. Wiedzą o czym są filmy, a nie wiedzą o czym są piosenki, a one przecież też czasem są bardzo ładne.

Kasia Leszczyńska: Młodzi Migają Muzykę to grupa, która interpretuje piosenki w polskim języku migowym. Czy planujecie dalszą współpracę z nimi?
Wojtek Łuszczykiewicz: Mamy z nimi kontakt cały czas. Graliśmy niedawno dla nich koncert na zakończenie roku, w ośrodku edukacyjnym na ulicy Łuckiej w Warszawie. To był nasz pierwszy w życiu koncert dla głuchych.

DSC_0351Kasia Leszczyńska: Teraz może kilka słów o Waszej nowej płycie… Czy „Ej” będzie w klimacie „Video gra” lub „Nie obchodzi nas rock”, czy może w zupełnie innym stylu?
Wojtek Łuszczykiewicz: To tak jak Frank Zappa kiedyś powiedział „Mówienie o muzyce jest jak tańczenie o architekturze”. Ciężko powiedzieć. Każda nasza nowa płyta jest próbą mierzenia się z własną wyobraźnią. Ja i Marek wzajemnie mobilizujemy się i (że się tak wyrażę eufemistycznie) popychamy w nowych kierunkach. (śmiech) Na pewno będzie dużo elementów z tych dwóch poprzednich płyt, ale i wiele takich, o których nawet nie mieliśmy pojęcia, że mogą zaistnieć w naszej twórczości. Prawdopodobnie Marek, który jest autorem muzyki, chciałby coś teraz dodać…

Marek Kisieliński: Płyta będzie okrągła i kompaktowa. (śmiech)
Wojtek Łuszczykiewicz: A bramki są dwie. (śmiech) Ale już wiemy od naszej wytwórni, że pierwszego dnia, gdy płyta ukaże się w sklepie, ma osiągnąć miano kompaktowej, z czego się niezmiernie cieszymy. (śmiech)

Kasia Leszczyńska: Czy będą jacyś goście na płycie?
Wojtek Łuszczykiewicz: Gość w dom, Bóg w dom… Dlatego, ponieważ jesteśmy katolikami, będzie gość. (śmiech) Będzie Jan Bo… Zaprosiliśmy go, żeby zaprezentował na naszej płycie swoją radosną twórczość. Także Janek Borysewicz będzie gościem na naszej płycie, z czego się bardzo cieszymy.

DSC_0559Kasia Leszczyńska: Skąd czerpiecie inspiracje do Waszych piosenek?
Wojtek Łuszczykiewicz: Ja nie mogę powiedzieć, bo trzy lata można dostać teraz. W zawieszeniu co prawda, ale można. Ale Marek też o tym chętnie opowie…
Marek Kisieliński: Właśnie wcale chętnie nie opowiem… Nie mogę powiedzieć skąd, bo inni wezmą. Bardzo bym chciał, ale nie wolno mi po prostu. Podpisałem cyrograf.
Wojtek Łuszczykiewicz: Wówczas wszystkie zespoły miałyby fajne piosenki. I co byśmy wtedy zrobili? Na bezrobocie. Ja np. mogę powiedzieć, że z tego samego miejsca, co Witkacy czerpał inspiracje. To taka podpowiedź dla studentów filologii polskiej. (śmiech)

Kasia Leszczyńska: Środa, czwartek, piątek… A co z innymi dniami tygodnia?
Marek Kisieliński: Poniedziałek już się pisze…
Wojtek Łuszczykiewicz: Ale, żebyś wiedział, że już się pisze. Poniedziałek już jest. Także, albo na tej płycie, albo za chwilę będzie. Z niedzielą nie wiemy, co zrobić, bo niedziela będzie dla nas, czyli ciężko będzie przeskoczyć. Ale mamy taki plan, że zanim umrzemy, chcemy obskoczyć cały tydzień.

Kasia Leszczyńska: Te dni są wybierane przypadkowo?
Wojtek Łuszczykiewicz: Absolutnie przypadkiem.

Kasia Leszczyńska: Macie w domu Video?
Marek Kisieliński: Mam.

Kasia Leszczyńska: Jaki był ostatni film, jaki obejrzałeś na VHS?
Marek Kisieliński: „Wejście smoka”.

Kasia Leszczyńska: Video gra cały czas, a co gra Wam w duszach? Jakie macie pasje poza muzyką?
Wojtek Łuszczykiewicz: Również chciałbym, żeby Marek Jan Kisieliński wypowiedział się na ten temat, gdyż ma bardzo ciekawe inspiracje w głowie.
Marek Kisieliński: Odkąd pamiętam zafascynowany jestem sportami ekstremalnymi. Wszystko, co się wiąże z ekspozycją totalnej siły fizycznej.
Wojtek Łuszczykiewicz: Dlatego gra w „Mortal Kombat” całe dnie. (śmiech)
Marek Kisieliński: Ale tak naprawdę najniebezpieczniejszym sportem, jaki uprawiam jest łowienie ryb.
Wojtek Łuszczykiewicz: Ja w domu słucham sobie ostatniej płyty Red Hotów, a Marek w tym czasie przed snem jedzie Mozartem. W jedno ucho Mozart, w drugie Bach, słowo honoru. To pozwala jego wyobraźni sięgnąć punktów, do których z reguły się nie sięga i to jest bardzo fajne.
Marek Kisieliński: To pozwala wyobraźni Marka także zainspirować wyobraźnię Wojtka.

video
Autograf dla Coś Nowego od Wojtka Łuszczykiewicza 🙂

Kasia Leszczyńska: Piosenki, których słuchacie na co dzień, wpływają jakoś na Waszą muzykę?
Wojtek Łuszczykiewicz: Na pewno trochę tak jest. Co prawda to są dwie różne rzeczy. Znam zawodników w polskiej branży muzycznej, którzy traktują to dosłownie, czyli słuchają piosenki, po czym kradną melodię i ubierają trochę inaczej. (śmiech) Natomiast czerpanie inspiracji z piosenek jest powszechne i bardzo fajne. To tak jakby obejrzeć film, w którym coś mnie wzruszy i chcę to opisać. Czasami mówimy tak, to jest fajne. Jest to obszar, w którym się jeszcze nie poruszaliśmy, chodź zajrzymy Marku na chwilę i już.

Kasia Leszczyńska: W jakich miejscach będzie można usłyszeć zespół VIDEO w najbliższym czasie?
Marek Kisieliński: W pięknych.
Wojtek Łuszczykiewicz: Głównie w pięknych. A tak serio to zapraszamy wszystkich na naszą stronę, albo tzw. fejsa, bo osobiście nie jesteśmy w stanie tych wszystkich terminów zapamiętać. Z tego co pamiętam to w Polsce. (red.: http://www.video.art.pl/)

Kasia Leszczyńska: Dziękuję bardzo.
Wojtek Łuszczykiewicz: To my pięknie dziękujemy!

The following two tabs change content below.
Katarzyna Leszczyńska

Katarzyna Leszczyńska

W Coś Nowego: tańczę, śpiewam, recytuję. Po prostu Kasia.