Jedzenie, o którym błędnie myślimy, że jest wegańskie

Większość ludzi zdaje sobie zapewne sprawę z tego, jaka chemia zawarta jest w produktach, z którymi mamy na co dzień styczność. Nie raz wybieramy taką żywność z pełną świadomością, nie wiedząc do końca, czym moglibyśmy zastąpić daną rzecz. Z drugiej jednak strony, niekiedy mamy do czynienia z produktami, będąc w pełni przekonanym, że są one zdrowe i pozbawione produktów odzwierzęcych (tj. mleka w proszku) , jednak po dokładnym prześledzeniu składu zauważamy, że jest to dla nas kolejna porcja okropnych składników. Nie zawsze jednak producenci żywności przetworzonej przyznają się do tego, jakie składniki są w składzie ich końcowego produktu.

Czerwone jedzenie

Mowa tu o wszelkiej żywności przetworzonej- głównie słodyczach. Mam tu na myśli jogurty poziomkowe tudzież truskawkowe, żelki, ciasteczka, lizaki, soki, lody itp. Do produktów tego typu dodawana jest koszenila. Na opakowaniach można spotkać ją również pod nazwą E120. Jest to naturalny barwnik pochodzenia zwierzęcego, który pozyskiwany jest z czerwców kaktusowych. Są to drobne owady z rodziny pluskwiaków, które w swoich odwłokach zawierają pożądany przez producentów żywności barwnik. Aby uzyskać 1 kg czerwonego barwnika, ludzie uśmiercają około 150 tysięcy owadów poprzez zanurzenie ich we wrzątku, wysuszenie oraz zmielenie na proszek. Bardziej etycznym, jednak nieco bardziej syntetycznym odpowiednikiem koszenily jest barwnik występujący pod nazwą E124.

Pianki oraz żelki

Poza wcześniej wspomnianym barwnikiem E120, zawierają one również żelatynę pozyskiwaną ze zmielonych kości i chrząstek, głównie wieprzowych. Oczywiście znalezienie wegańskiego odpowiednika jest już łatwo dostępne. W skład takich produktów na miejsce żelatyny wskoczy pektyna lub agar, zawierający „żelujący” cukier galaktoza.

Gumy do żucia

Kwas stearynowy występujący pod nazwą E570, który pozyskiwany jest z tłuszczów zwierzęcych. Ponadto, w gumach do żucia można znaleźć lanolinę, czyli wosk uzyskany podczas wyczesywania owczej wełny. Brzmi niesmacznie, prawda? Mniej drastyczną substancją jest wosk pszczeli noszący nazwę E901, jednak otrzymujemy go poprzez spryskanie uli specjalnym gazem, który „usypia” tysiące bezbronnych owadów. Na szczęście większość znanych firm typu Mentos czy Orbit są w pełni wegańskie.

Soki

Ostatnim produktem, o którym warto wspomnieć jest sok pomarańczowy. Większość z nich wzbogacana jest witaminą D3, pozyskiwaną z wcześniej wspomnianej lanoliny lub kwasami omega 3, które jak wiemy pochodzą od ryb. Co poniektóre koncerny używają żelatyny w celu wyklarowania soku. Tak jak zostało powiedziane na początku artykułu, żadna firma klarująca soki w ten sposób, nie zawrze tej informacji na opakowaniu, jednak jawnie przyznają się do tego, że używają produktów odzwierzęcych, produkując swoje soki. Takimi firmami są na przykład: Garden, Tymbark, Tarczyn, Dr Witt, Pysio, Fortuna czy Łowicz.

Jak widać, producenci żywności co chwilę zaskakują nas nowymi „ulepszaczami”. Myśląc, że żywimy się zdrowo, pakujemy w siebie kolejną porcję chemii i świństw. Wydaje mi się, że my, jako konsumenci, powinniśmy bardziej uświadamiać się w tym, jakie paskudztwa ładowane są w produkty, którymi żywimy się na co dzień. Wystarczy jedynie uważnie zapoznawać się ze składem każdego produktu i analizować zaszyfrowane w nim związki chemiczne, by uniknąć nieprzyjemnych, niesmacznych rozczarowań.

The following two tabs change content below.
Kalina Wojtaszek

Kalina Wojtaszek

Jestem studentką dziennikarstwa, realizującą się w tym w 100%. Moim uzależnieniem jest Azja, zwłaszcza Japonia i Korea Południowa. W wolnej chwili uwielbiam pisać, gotować i śledzić blogi poświęcone dietom roślinnym. Moim największym marzeniem jest wydanie własnej książki oraz podróżowanie po całym globie. Można nazwać mnie marzycielką żyjącą w swoim wykreowanym świecie, z którego niekoniecznie zawsze chcę wychodzić. Czy mi to przeszkadza? Nie! Grunt, że jestem sobą. 🙂