„Jack Strong”, czyli od zdrajcy do bohatera

jsW kinach mamy sezon na filmy historyczne. Jednym z nich jest „Jack Strong”, ukazujący pracę wywiadowczą płk. Ryszarda Kuklińskiego. Jedni uważają go za zdrajcę, inni za bohatera… Dlatego też film ten jest mocno kontrowersyjny i przyciąga dużą ilość widzów. Jedno jest pewne: Pasikowski stworzył obraz, który na długo pozostanie w pamięci odbiorców…

Okiem Kasi: 

Historia płk. Ryszarda Kuklińskiego jest pełna kontrowersji. Ludzie, którzy pamiętają tamte czasy, uważają go w większości za zdrajcę. Film Władysława Pasikowskiego przedstawia go natomiast w bardzo heroiczny sposób. Dlatego też przyciąga on tak wielką liczbę widzów. Po obejrzeniu „Jacka Stronga” zastanawiam się, jaki był cel tego filmu? Pasikowski ukazał historię człowieka. Nie wyjaśnił jednak podstawowych kwestii, które są nurtujące dla każdego Polaka. Kukliński był z całą pewnością człowiekiem rozdartym. Złamał przysięgę wojskową, aby ratować swój kraj. Dlatego też zaczął działać na rzecz amerykańskiego wywiadu. W jaki sposób więc mamy go traktować i w jaki sposób spojrzeć na ten film? „Jack Strong” stanowi retrospekcję. Kukliński opowiada swoją historię podczas przesłuchania. Główną rolę zagrał Marcin Dorociński, który jak zwykle sprawdził się świetnie. Jeden z najlepszych polskich aktorów znów stworzył bohatera prawdziwego, którego zapamięta historia kina. U swojego boku miał Maję Ostaszewską, która zagrała żonę pułkownika. Aktorka również jest klasą samą dla siebie i z dość bezbarwnej roli, którą miała odegrać, stworzyła perełkę.  Film idealnie oddaje realia tamtych czasów. Przede wszystkim chłodna kolorystyka zdjęć i zamknięte kadry.jsw Pojawiają się również elementy, które wielu z nas kojarzy z PRL-em, czyli herbata w cienkich szklankach, na szklanych spodkach i dużo dymu papierosowego… Nie podobał mi się jednak brak ukazanej chronologii… Film zaczyna się w 1971 roku. Ukazani są wówczas mali chłopcy – synowie Kuklińskiego. Nagle na ekranie pojawia się dwóch wyrośniętych nastolatków. Gdyby nie to widz nie wiedziałby, że akcja dzieje się już kilka lat później. W filmie bardzo ładnie wplecione są materiały historyczne – sprytnie i wyraźnie, ale bez narzucania. Ścieżka dźwiękowa była niestety mało wyrazista i nie zapadła mi w pamięć. Scenariusz ma w sobie wiele z domysłów. Z filmu nie dowiemy się prawdy. Jedna z ostatnich scen ukazuje wypadek syna Kuklińskiego. Za chwilę pojawiają się napisy, z których dowiadujemy się, że obaj synowie zginęli w niewyjaśnionych okolicznościach. Po co więc wstawiać tę scenę? Pasikowski mógł zakończyć film wraz z zakończeniem przesłuchania. Dla mnie jest ona po prostu zbędna. „Jacka Stronga” mogę polecić, porusza bowiem ważną dla naszego kraju historię. Dzięki niemu można też wyrobić sobie pewną opinię na dany temat. Prawdy jednak nie dowiemy się nigdy, a na pewno nie z tego filmu.

Okiem Asi:

Władysław Pasikowski to fenomen sam w sobie. Niewątpliwie jest jednym z najlepszych reżyserów polskiego kina. Jego produkcje to gwarancja sukcesu. Nie tak dawno mogliśmy oglądać „Pokłosie” i przyglądać się burzy medialnej powstałej w wyniku zbulwersowania, zachwytu, szoku… Fala opinii na ten temat nieco ucichła. W tym czasie Władysław Pasikowski podjął się ekranizacji kolejnej kontrowersyjnej kwestii, dotyczącej historii Polski. „Jack Strong” to film o Ryszardzie Kuklińskim. Pułkownik Ludowego Wojska Polskiego staje się też tajnym współpracownikiem CIA. Mamy więc do czynienia z militarno-nuklearnymi planami inwazji ZSRR, zagrożeniem dla Polski, odkryciem szpiega i działaniem amerykańskich władz…

Wybierając się do kina wiedziałam, że będzie to film, który zostanie w mojej pamięci na długo. Duet Pasikowski-Dorociński miał być tego gwarantem. To, że jeden z najlepszych polskich reżyserów podjął się po raz kolejny dość kontrowersyjnego tematu, wybierając tak skomplikowaną postać, umacnia coraz bardziej polskie kino. Trzeba przyznać, że w tej produkcji wyczuwa się odrobinę amerykańskiego kunsztu (już sam początek bestialskiego wykonania wyroku, czy końcowy pościg). Scena, która najbardziej utkwiła mi w pamięci to psychopatyczne wręcz zachowanie Wiktora Kulikowa, który w jednej ze scen wykrzykuje „В Польше работает шпион!” („W Polsce działa szpieg!”). Oleg Maslennikov idealnie wcielił się w rolę demonicznego Rosjanina i zasługuje na największe brawa. Na pochwałę może liczyć też Dimitri Bilov (Sasza Iwanow), który umiejętnie swoją mimiką twarzy, jak i zachowaniem oddaje atmosferę grozy. jssAprobatę zyskał też Patrick Wilson, który wcielił się w rolę Davida Fordena, agent CIA. Mężczyzna początkowo dość instrumentalnie traktuje Kuklińskiego, a z czasem nawiązuje z nim przyjaźń. Marcin Dorociński (tytułowy Jack Strong) to właściwy człowiek na właściwym miejscu. Spektakularnie odegrał rolę Kuklińskiego. Nie można tego powiedzieć natomiast o Mai Ostaszewskiej (żona Kuklińskiego), która nie ujęła mnie swoją grą aktorską. W filmie nie brakuje też nuty suspensu. Mimo tego, że znałam historię Kuklińskiego to bywały momenty, w których czułam się niepewnie. Działo się tak np. w scenie, w której Williams (David Wurawa) próbuje przekroczyć granicę z rodziną Kuklińskich, czy w scenach pokazujących pracę agenta. Te i wiele innych scen umiejętnie budowały napięcie, powodowały u widza niepokój. Szczególną uwagę możemy zwrócić też na kostiumy, które mistrzowsko oddają klimat tamtych lat. Nie zapominajmy również o scenografii oraz o muzyce, które sprawiają, że Jack Strong to naprawdę dobry thriller szpiegowski. Dialogi nie ujmują, są poprawnie wplecione w całość scenariusza. Jedynym minusem według mnie są polskie wypowiedzi Patrick’ a Wilsona, które niekiedy brzmią naprawdę zabawnie. Jack Strong to kolejne kontrowersje wokół historycznej prawdy. Jest jednak jedynie niewielkim, ale istotnym obrazem pułkownika w dziejach historii.

Katarzyna Leszczyńska
Joanna Łukasiewicz

The following two tabs change content below.

Joanna Łukasiewicz

.