Improwizacja uczy spinania – No potatoes

IMG_316922 maja w CAXMAFE, „No potatoes” po raz kolejny wystawili fenomenalny improwizacyjny występ. Przemek Buksiński, Radek Misztal, Adam Organista, Ania Lipska i Magda Kępka rozbawili publiczność na całego. Tym razem bawiliśmy się pod hasłem „Wielka Litera”, którą bezkonkurencyjnie wygrała R. Nie zabrakło Robocopa, rzepaku, remizy, rodeo, rikszy, Rzymu, rentgena, rusyfikacji, romantycznej restauracji, rozstania, czy nawet rybitwy. Z „No potatoes” rozmawiała Asia Łukasiewicz. 

Asia Łukasiewicz: Jak się czujecie już po występie?
Przemek Buksiński: Bardzo dobrze się czujemy.
Radek Misztal: Bardzo dobra, wymagająca publiczność dała nam wiele zadań, których do tej pory nie mieliśmy, więc bardzo pozytywnie.
IMG_3310

A.Ł.: Skąd w ogóle wzięła się nazwa „No potatoes”, bo szczerze mówiąc, kogo bym nie zapytała – nikt konkretnie nie wie?

Ania Lipska: Nikt nie wie, jak to? Przecież wszystkim mówimy.
Przemek Buksiński: Ok, umówmy się tak, że będziesz pierwszą osobą – dziennikarzem, która poda to do wiadomości szerokiej publiczności studenckiej. No Potatoes wzięło się z warsztatów Mike Huse’a z Montrealu, który po raz pierwszy poprowadził warsztaty 9 lat temu w Lublinie, czy 8, z zespołem i siedząc na obiedzie wymyślił tę historię, ponieważ pani kelnerka przynosiła mu mięso cały czas z ziemniakami,a Mike nie jadł ziemniaków. Wpadł na pomysł, że stworzy nazwę „No potatoes” i oddał tę nazwę nam, czyli grupie, więc jesteśmy „No potatoes” po niezłym pomyśle Mike’a Huse’a i tak naprawdę naszego mistrza – mojego na pewno.

A.Ł.: Przemek jesteś założycielem tej grupy. Skąd w ogóle pomysł na takie coś?
Przemek Buksiński: Właśnie z tych warsztatów pomysł…
Ania Lipska: Grupa się trochę zrobiła sama.
Przemek Buksiński: Tak, grupa zrobiła się sama, ale powstała z warsztatów ekspresji twórczej przy Centrum Kultury, które trwały tam nie wiem ile lat wstecz, od roku 2003. I to są ludzie, którzy są pozytywnym pokłosiem tych warsztatów. Zaproponowałem kilku osobom w zespole po warsztatowym, czy chciałyby wziąć udział w takim projekcie, jakim jest improwizacja, czyli teatr impro. I tak naprawdę ja według swojego klucza wybrałem te kilka osób, które moim zdaniem mogłyby się w tej formie rozwinąć i ja też mógłbym się przy nich rozwinąć. To była trudna decyzja, bo jedna część osób bardzo chciała, druga na to psioczyła, że to nie jest forma teatralna. Mimo wszystko konsekwentnie gdzieś zmierzamy do tego, żeby nasze pokazy długich form, czy w większych przestrzeniach były formą teatralizacji tej improwizacji.

Asia Łukasiewicz: Są osoby, które chciałyby wziąć w tym udział, albo stać się jednym z „No potatoes”. Co powinny zrobić?

Przemek Buksiński: Wiesz co pewnie tak jest. Czasami trafiają, nie wiem czy Wy słyszycie. Ja tam do tej pory usłyszałem od trojga naszych widzów, czy mogliby się przyłączyć do naszej grupy. Nie mogę powiedzieć, że mogliby. Jesteśmy otwarci, prowadzimy warsztaty. Chyba zadaniem i to było też moim celem tworząc EPIcentrum, bo Radek teraz prowadzi swoje grupy przy EPIcentrum, żeby ludzie podali właśnie grupy. My się znamy naprawdę już ogromny szmat czasu. Trudno będzie komuś wejść do nas do zespołu. Może to będzie jakieś odświeżenie. Jest to jednak trudne zadanie. My jesteśmy grupą, która naprawdę się zna, żyje ze sobą, żre ze sobą, jest na swoich wszystkich – no prawie wszystkich – rodzinnych, bądź mniej rodzinnych, ale chyba się rozumiemy. <śmiech> Były wzloty i upadki, jak wszędzie, w każdym małżeństwie.
Ania Lipska: My jesteśmy jak w rodzinie. Kłócimy się, a potem się godzimy.

IMG_3194
Asia Łukasiewicz: A jak dużo z improwizacji jest w Waszym życiu?
Przemek Buksiński: W moim życiu jest sporo. Na takiej improwizacji, której wykorzystujemy do innych zadań zawodowych i też tych prywatnych.
Radek Misztal: U mnie tak 75%.
<śmiech>
Adam Organista: Ja zawsze mówię, że dzięki improwizacji studia skończyłem, także dużo jest.
Ania Lipska: Ja dzięki improwizacji robię dobre zakupy.
Magda Kępka: Ja dzięki improwizacji dużo robię.
Przemek Buksiński: Dzięki impro można robić naprawdę dużo i to różnych rzeczy naraz i potem można się nie ogarniać w tym. Chyba tak to jest, że masz tyle rzeczy, a później trudno jest to pospinać. A improwizacja uczy spinania.

IMG_3347

Asia Łukasiewicz: A jest jakaś naprawdę absurdalna rzecz, np.: te majtki na głowie, która Was rozproszyła, że trudno było dokończyć występ?

Przemek Buksiński: Te majtki na głowie – to jest moje zdanie – ta osoba, która podała tę bieliznę, tzn. to ja podjąłem tę decyzję, że zrobię co zrobię i…
Radek Misztal: Ja myślałem, że to jest apaszka!
Przemek Buksiński: …bo to jest tak, że ja wyczułem, że to jest momentalnie damska bielizna i zastanawiałem się, czy ta kobieta zdjęła ją w trakcie przedstawienia, czy miała ją po prostu gdzieś tam zapasową, bo przecież często się nosi zapasową. <śmiech>. Ja to rozumiem i naprawdę przychylam się, bardzo dobry pomysł, przecież trzeba mieć coś zapasowego zawsze. <śmiech>. Myślę, że nie spodziewała się, że to tak daleko pójdzie w zabawie, tym bardziej, że cała konwencja akurat tej gry, którą graliśmy jest taka, że naprawdę można pozwolić sobie na wiele, bo jest drugi aktor, który podejmuje za Ciebie decyzje, a Ty musisz z niej wybrnąć. Radek sobie świetnie poradził, że po prostu wybrnął. No co on tam się kichał i szlochał nad tym.
IMG_3361

Asia Łukasiewicz: A czy w improwizacji jest jeszcze coś takiego jak trema?
Radek Misztal: Jeśli chodzi o śpiewanie to Adam powiedz coś.
Adam Organista: No zawsze jest trema. Oczywiście coraz mniejsza, ale jest, bo to chodzi o to, żeby dać z siebie jak najwięcej. A jak ja chcę dać z siebie jak najwięcej, to oczywiście się tremuję.
Radek Misztal: Ta trema jest motywująca.
Przemek Buksiński: Ja nie wiem, jak Wy macie, właśnie ta trema po pierwsze jest motywująca. A trema pojawia się w momencie, gdy mamy nową grupę przed sobą odbiorców, która do końca nie wie, na co nas stać. My też nie wiemy, na co nam pozwoli ta publiczność i czego oczekuje i to jest chyba ta trema. Jak jakaś sugestia jest kiepska, to i scena jest kiepska. Ta trema jest po obydwu stronach. Ona jest potrzebna. Troszeczkę inna niż w życiu prywatnym, czy jakkolwiek teatralnym, otwartym teatrze dramaturgicznym.
Adam Organista: No inna jest. Jest inna!
IMG_3264

Asia Łukasiewicz: A jest coś czego nie ruszacie podczas występów?
Przemek Buksiński: Nie ma, poruszamy wszystko. Czasami aż za dużo. Kiedyś w Tarnowie jeden z jurorów powiedział nam, że jesteśmy za grzeczni w tym impro. Ja mówię, no to trzeba było zobaczyć nasz spektakl, który nas nominował do Festiwalu Ogólnopolskiego Komedii Talia i tam nie było miło, bo opowiedzieliśmy prywatną sytuację pana prezydenta miasta Tarnowa, który, jak się okazało potem (my o tym nie wiedzieliśmy), został o te rzeczy improwizowane oskarżony. Wyimprowizowaliśmy jego historię z życia prywatnego, nie wiedząc o nim nic. Ludzie niektórzy myśleli, że myśmy wywołali tę sytuację. Nie ma tematów tabu. Są np. nietrafione sugestie, które czasami trzeba podjąć, a czasami je mijamy, czyli mieliśmy takie programy w Teatrze Andersena – przez 2 lata grania impro – na scenie Teatru Lalka w Lublinie i wypisaliśmy kiedyś na desce tablicy szkolnej jakich sugestii nie chcemy słyszeć. Często wymagamy od publiczności pewnego zaangażowania w taką chyba wysublimowaną pracę. Nie chodzi o jakiś margines społeczno nie wiem jaki fekaliowy, bo to też możemy zagrać, to to nie jest najlepsze. To robią kabarety i niech sobie robią.
Radek Misztal: Bo utrzymujemy się na zasadach improwizacji.

Asia Łukasiewicz: A nie myśleliście o kabarecie?
Przemek Buksiński: Niektórzy myślą, że jesteśmy kabaretem i niech tak zostanie. <śmiech>

Asia Łukasiewicz: A nie przeszkadza wam to?
Przemek Buksiński: Czasami przeszkadza, bo ta osoba, która była na kabarecie, nie była na wydarzeniach, które miały naprawdę klasę, jeżeli chodzi o świat realizacji.
Ania Lipska: A może to jest po prostu tak, że brak jest takiego pojęcia w słowniku tej osoby jak improwizacja. I jedyne, co jest śmieszne i jest krótką formą, określa jako kabaret.

Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów.

The following two tabs change content below.

Joanna Łukasiewicz

.