Krwawa Środa na Powiślu

pomnikCo roku, 18 listopada okoliczni mieszkańcy gromadzą się w tym miejscu, by oddać hołd pomordowanym. Pojawiają się  liczne poczty sztandarowe, władze samorządowe, delegacje ze szkół, a przede wszystkim potomkowie tych, którzy ponad 70 lat temu stali się ofiarami niemieckich egzekucji. Wieńce oraz znicze, poustawiane pod obeliskiem i tablicą z nazwiskami poległych, świadczą o tym, że wciąż trwa pamięć o ofiarach Krwawej Środy na Powiślu.

Kazimierz Dolny. Małe miasteczko oddalone o godzinę drogi od Lublina. To tutaj przyjeżdżają tysiące turystów, by wśród pięknych zabytków i unikalnych wąwozów odpocząć od zgiełku codziennego życia. Przy jednym ze sztandarowych obiektów Kazimierza – klasztorze Ojców Franciszkanów Reformatów – znajduje się tablica upamiętniająca ofiary Krwawej Środy. Wydarzenia, które miały miejsce jesienią 1942 wciąż pozostają żywe w zbiorowej świadomości mieszkańców Kazimierza i okolic.

Wszystko rozpoczęło się w środę, 18 listopada 1942 roku. W miejscowościach należących do powiatu puławskiego niemiecka policja przeprowadziła aresztowania i egzekucje.  Akcja w miejscowościach: Kazimierz Dolny, Bochotnica, Parchatka, Puławy, Włostowice, Pożóg, Rogów i Jeziorszczyzna była odwetem za pomoc udzielaną przez okolicznych mieszkańców partyzantom.

W godzinach wczesnorannych od strony Puław nadjechali do naszej wioski Bochotnica Niemcy motorami i samochodami. Razem mogło być w naszej wiosce około 200 Niemców. Ze wszystkich mieszkańców Niemcy spędzili ludzi na plac koło remizy strażackiej. Następnie Niemcy wybrali 24 młodych zdrowych mężczyzn, wśród nich był także mój mąż i tych mężczyzn wywieziono samochodami ciężarowymi do więzienia w Lublinie na Zamek. Następnie mężczyzn ustawionych w dwuszeregu piątkowo, to znaczy, że Niemcy odliczali w szeregach do piątego i każdego piątego mężczyznę wyprowadzali z szeregu pod murowaną ścianę obory gospodarza Witkowskiego Ignacego. Tu pod ścianą rozstrzeliwano doprowadzonych mężczyzn. Byli w różnym wieku – młodzi i starsi mężczyźni. Razem rozstrzelano w tym dniu w Bochotnicy 42 mężczyzn – wspomina Helena Król.

Równie tragiczne sceny rozgrywały się w pobliskim Kazimierzu Dolnym. Rozstrzelanych zostało ok. 15 mężczyzn. Wielu mieszkańców pojmano i wywieziono do Lublina na Zamek, skąd najczęściej trafiali do obozu pracy Auschwitz.

We Włostowicach, położonych pomiędzy Kazimierzem, a Puławami, mordowano również całe rodziny. Koronnym przykładem bestialstwa niemieckich żandarmów była zbrodnia popełniona na rodzinie Kowalików. W przeciągu kilku dni zamordowano 11 członków tej rodziny, w tym trójkę 7-letnich dzieci.

Miejscem największej egzekucji stała się wieś Zbędowice.

– Pamiętam, że w niedzielę 22 listopada 1942 r. – zeznała w roku 1976 Helena Saran – do kolonii Zbędowice przyjechało bardzo dużo żandarmów niemieckich i zaczęli wypędzać wszystkich mieszkańców kolonii ze swoich zabudowań. Spędzili tych ludzi do wąwozu, tuż przy drodze biegnącej przez całą kolonię, aż do wsi Stoki. Ludzi tych było około 100. Następnie żandarmi zaczęli zabierać z opuszczonych domów wartościowsze przedmioty, zaś zabudowania podlali benzyną i podpalili. W czasie pacyfikacji zginęli prawie wszyscy mieszkańcy kolonii Zbędowice, bo jeśli sobie przypominam, zginęło ich 84 w tym kobiety i dzieci. Wszystkich zgromadzonych ludzi w wąwozie, żandarmi prowadzili po 4 osoby nad wąwóz i tam rozstrzeliwali. Pomordowani pogrzebani zostali w miejscu egzekucji, a więc w wąwozie.

Podobnie jak pozostałe egzekucje i zatrzymania przeprowadzane w listopadzie 1942 r., również zbrodnia popełniona we wsi Kolonia Zbędowice była odwetem za pomoc partyzantom. Jak w książce Aliny Gałan wspomina Jan Pielak, dzień przed pacyfikacją wsi partyzanci z oddziału Jana Płatka ps. „Kmicic” stoczyli walkę z Niemcami. Następnego dnia Niemcy wypytywali mieszkańców wsi o „bandytów” z oddziału „Kmicica”.  Po egzekucji wszystkich mieszkańców (również kobiet, dzieci, a nawet niemowląt) żandarmi spalili całość zabudowań we wsi.

W wyniku trwającej tydzień pacyfikacji śmierć poniosło ok. 140 osób, a ponad 300 trafiło na Zamek lubelski oraz do obozu w Oświęcimiu.

Jak pisze Alina Gałan w swojej książce „Tragiczny listopad 1942 roku. Krwawa Środa na lubelskim Powiślu”:

Mimo iż zachowane dokumenty niemieckie pozwoliły na ustalenie niemal pełnego składu osobowego I Zmotoryzowanego Batalionu Żandarmerii SS, którego członkowie z samodzielnego plutonu motocyklowego brali udział w „Krwawej Środzie”, nie udało się ustalić by ktokolwiek z nich poniósł odpowiedzialność karną za dokonane zbrodnie.

Poza tablicą znajdującą się przy klasztorze w Kazimierzu w okolicach znajdują się inne miejsca upamiętniające ofiary Krwawej Środy. Wśród nich jest m.in. cmentarz ofiar oraz poświęcony im obelisk w Kolonii Zbędowice, a także dwa pomniki we wsi Bochotnica.

Niemieccy zbrodniarze odpowiedzialni za tragiczne wydarzenia na Powiślu nie zostali osądzeni. Na szczęście dzięki działaniom lokalnych środowisk patriotycznych i miejscowej parafii corocznie organizowane są obchody upamiętniające Krwawą Środę. Dzięki takim działaniom świadomość tego, co wydarzyło się ponad 70 lat temu w Kazimierzu Dolnym i okolicach z pewnością przetrwa w świadomości przyszłych pokoleń.

* Wykorzystane przeze mnie cytaty pochodzą z książki P. Aliny Ewy Gałan pt.   „Tragiczny listopad 1942 roku. Krwawa Środa na lubelskim Powiślu”.

The following two tabs change content below.
Katarzyna Gurmińska

Katarzyna Gurmińska

Studentka dziennikarstwa, wciąż poszukująca własnej drogi i możliwości rozwoju. Pasjonatka podróżowania, przy okazji licznych tułaczek, zawitała na kontynent Ameryki Południowej, który sprawił, że bezwarunkowo się w nim zakochała i marzy o ponownym spotkaniu z nim. Pomimo odwiedzenia wielu miejsc w Europie i zasmakowania w różnorodnych kulturach twierdzi, że najpiękniejszym miejscem na świecie jest… jej rodzinny Kazimierz Dolny. Uwielbia fotografować, a najlepiej odnajduje się w fotografii reporterskiej. Zakochana w sporcie, w wolnej chwili ogląda mecze piłki nożnej oraz wyścigi kolarskie, a przy sprzyjających warunkach jeździ na rowerze. Interesuje się historią Polski, szczególnie tą sięgającą czasów II wojny światowej.
Katarzyna Gurmińska

Ostatnie wpisy Katarzyna Gurmińska (zobacz wszystkie)