GAME OVER. Try loving again?

u50h

Każdy potrzebuje miłości. Miłości spełnionej, romantycznej, rozpalającej serce do granic możliwości. Pochłaniającej i namiętnej. Jak to kiedyś ktoś powiedział: „takiej, że aż mi świat zawiruje”.

Szukamy jej latami, wyobrażając sobie niesamowite sytuacje, które spokojnie można znaleźć w niejednym harlequinie. Potrzebujemy jej tak bardzo, że rządzi naszym życiem, postępowaniem, nawet przejawia się tym, jakie ubrania wybieramy na co dzień. Jest obsesją, z której do końca nie zdajemy sobie sprawy. Posiada wiele twarzy, bardzo odległych i różniących się od siebie, jednak wszystkie prowadzą do jednego – uczucia, opieki i akceptacji tej drugiej osoby. Jedną z nich jest miłość do…”pikselowych” postaci z gier komputerowych. Jest to dosyć szokujące, lecz takie zjawisko jest bardzo powszechne w wirtualnych rzeczywistościach.

„Poznaliśmy się w Pandemonium, obok handlarza zbroją”

Z pewnością wiele osób, które dowiadują się o takiej sytuacji, zadaje sobie pytanie: „ale jak to jest możliwe?”. Otóż, moi drodzy Czytelnicy, zadajcie sobie to samo pytanie, kiedy chodzi o związki ludzi, którzy poznali się przez portale randkowe, fora lub czaty internetowe. Trzeba oczywiście podkreślić, że jedna ze stron „wzdycha” nie do osoby, zdjęcia, czy obrazu na Skype, lecz do graficznie wykreowanego mięśniaka lub piękności z wielkim toporem albo różdżką. Jest romantycznie i bajecznie, wszystko dzieje się w pięknych sceneriach, czasem bywa niebezpiecznie, jednak czy lepiej?                                 Poznają się na komunikatorach głosowych, podczas potyczek wojennych lub po prostu dołączając do gildii. Na początku rozmawiają o grze: o tym, co się dzieje, na co trzeba uzbierać fundusze, co należy ulepszyć z ekwipunku. Potem wchodzą już na tematy bardziej związane z życiem realnym – szkoła, praca, zainteresowania, muzyka itp. Spędzają z sobą całe dnie, czasem całe noce. Słyszą siebie, lecz nie widzą. Wymieniają się poglądami, historiami, wspomnieniami. Nie krępuje ich wygląd, gestykulacja, mimika twarzy – są skupieni na grze, swoich postaciach i głosach słyszanych w słuchawkach. Zauważają zgodność charakterów, pasji, marzeń czy poglądów. Zaczyna się love story.   Wszystko, co wspaniałe i działa na rzecz ich zauroczenia przypisują nie osobie, która siedzi po drugiej stronie komputera, lecz wojownikowi lub magini, z którą spędzają czas w wirtualnym świecie.                                                                                                                   Spirala się nakręca.                                                                                                               Są już parą – nadal się nie widzieli.                                                                                 Wyznają sobie co noc uczucia, planują wspólne życie – nadal się nie widzieli.           Dochodzi czasem do tego, że się zaręczają – wciąż nie wiedzą, kim są naprawdę.             W końcu dochodzi do spotkania. I wtedy uderza fala.                                                             „Nie jest brunetem! A przecież w _________ (tu wstawić nazwę gry) ma piękne, czarne kędziory!”
– „Czemu wciąż milczy? Na TeamSpeak’u sypie wciąż żartami i inteligentnymi docinkami! Co z nią nie tak?”
– „Ależ on namolny. W grze wydawał się szarmancki i tajemniczy. Gdybym spotkała go normalnie, nigdy, ale to przenigdy nie pozwoliłabym mu się zbliżyć do siebie!”
– „Nie jest tak piękna i powabna, jak w grze… nie pasujemy do siebie”.                                
Rzeczywistość wirtualna zderza się z tą prawdziwą.                                             Wszystkie wady, niedoskonałości, kłamstwa wychodzą na wierzch.                                     Nie wytrzymują tego, serca pękają, a zawodu, jaki przeżywają nie da się opisać zwykłymi słowami. Wiedzą także, że będą się widywać tam, w „raju”, gdzie się poznali. Potęguje to jeszcze bardziej upokorzenie i żal.                                                                                           Nasuwa się znowu pytanie: Czy jest lepiej?.                                                                           Myślę, że każdy odpowie sobie na to pytanie sam.

Jedyny komentarz, jaki przychodzi mi na myśl co do tej dwójki to:

Black-chance-game-game-over-love---imgflu.com-18783

The following two tabs change content below.
Pola Rurarz

Pola Rurarz

Spec od portali społecznościowych
Dziewczę próbujące zostać poważnym dziennikarzem (jak jej to wychodzi- każdy widzi). Gorąca głowa, wszędzie jej pełno. Marzy o Grand Press, najpiękniejszych skinach w Aion'ie oraz szpilkach Louboutin. Nieokiełznana podczas potyczek wojennych w grach mmorpg. Roztargniona podczas zakupów w ciucholandach i item shopach. Zakochana w malarstwie impresjonistycznym, fantastyce, pięknych krainach Guild Wars'a oraz Geralcie z Rivii. ♥