Komedia (nie)potrzebna od zaraz

ru-0-r-640,0-n-1008592cvrl_plakat_filmuWalentynki to święto komercyjne, jedni je lubią, inni trochę mniej. Tak czy inaczej dla polskiej kinematografii jest to idealny czas, by korzystając z nastroju, wypuścić kolejną komedię romantyczną. Mechanizm jest prosty: 14 lutego, komedia romantyczna, znani aktorzy. Wszystko razem ma zagwarantować nie sukces, lecz wysoką oglądalność. Tym tropem poszła Weronika Migoń, która w swym debiucie reżyserskim postanowiła pokazać w krzywym zwierciadle problem poszukiwania mężczyzny. Zbudowany za pomocą gry słów tytuł – „Facet (nie)potrzebny od zaraz” i znane twarze na plakacie (Maciąg, Mozil, Małaszyński, Stuhr, Żebrowski) miały gwarantować, że tym razem polska komedia romantyczna będzie na niezłym poziomie, a jak się skończyło?

Okiem Kasi:
Ostatnimi czasy idąc do kina na polską komedię można mieć pewne obawy. Śmiało mogę stwierdzić zatem, że „Facet (nie)potrzebny od zaraz” stał się przełomem w naszej rodzimej kinematografii. Reżyserka – Weronika Migoń zaliczyła udany debiut, chociaż film posiada parę niedociągnięć. Miał być podobno błyskotliwą komedią o mężczyznach, a nawet komedią romantyczną. Mężczyźni co prawda przewijali się w niej co jakiś czas, ale historia w znacznym stopniu od nich odbiegała. Na szczęście do romansu było mu bardzo daleko (chyba, żeby zaliczyć w to 5 minut rozmowy łóżkowej). Migoń starała się za wszelką cenę w luźny i nietypowy sposób przedstawić rozterki głównej bohaterki, której problemy rozpoczęły się (o zgrozo!) od porażenia piorunem. Już na samym początku mamy zatem bardzo abstrakcyjną sytuację, która może rozśmieszyć, ale w połączeniu z kolejnymi zaczyna niestety razić odbiorcę. Wiecznie nadąsana Zosia (w tej roli uniwersalna Katarzyna Maciąg) po jakimś czasie zaczyna również męczyć swoją miną i niechęcią do świata. Dzięki temu aktorkę śmiało można mianować polską Kristen Stewart. Jest jeszcze jedna rzecz, która mocno mnie zraziła. Reżyserka ewidentnie pomyliła się w tym, co chciała przekazać. Pierwsza część filmu rzeczywiście jest zadeklarowaną komedią, później jednak przeradza się w dramat. Jeżeli ktoś jest zmęczony życiem i się na niego wybierze, może się jedynie dobić, bo na pewno nie zapomni o problemach. Co więc podobało mi się w tym filmie? Przede wszystkim to, że jestem kobietą. Tak, mówię o sobie. Jest to typowo „babski” film, w którym tematem przewodnim jest ukazanie mężczyzn w złym świetle oraz przyjaźń dwóch kobiet. Dlatego też uważam, że Panom ten film może się nie spodobać. Większość Pań natomiast będzie w nim zakochana. Zwłaszcza te, które deklarują się jako niezależne i nie potrzebujące miłości. Reszta również znajdzie coś dla siebie. Film przedstawia bowiem typową kobietę – z lekka chaotyczną, lubiącą szaleństwo i mimo wszystko potrzebującą przyjaciółki i faceta u swojego boku. Genialną rolę odegrała Joanna Kulig, która zagrała właśnie przyjaciółkę głównej bohaterki – Patrycję. Jak dla mnie jest to najlepiej obsadzona rola w tym filmie. Idealnie wpasowała się w niezdecydowaną co do swojego życia, lekko zagubioną, ale oddaną przyjaciółkę. Do tego ukazała swój wielki talent wokalny, przede wszystkim w piosence finałowej. Cała ścieżka dźwiękowa występująca w filmie jest bardzo dobrze dobrana i również zasługuje na pochwałę. Jedno jest pewne: „Facet (nie)potrzebny od zaraz” nie jest filmem, na którym można się nudzić. Cały czas coś się dzieje i chociaż byłyby to rzeczy absurdalne, reżyserce udało się mnie zaciekawić. Każdy kij ma dwa końce, jak widać w tym przypadku również tak jest. Osobiście jednak polecam ten film i uważam, że jest idealny na spotkanie z przyjaciółkami.

Okiem Damiana:
Zosia (Katarzyna Maciąg) odkrywa zdradę swojego chłopaka (Łukasz Garlicki). Sytuacja ta zmusza ją do zastanowienia się nad swoim życiem. Pod wpływem przyjaciółki Patrycji (Joanna Kulig) spotyka się ze swoimi byłymi chłopakami, by dowiedzieć się, dlaczego jej nie wychodzi w życiu. Sam pomysł na fabułę komedii był bardzo dobry, również obsadzenie znanych aktorów w rolach „byłych” mogłoby być ciekawym rozwiązaniem. Niestety w połowie drogi scenariusz z komedii przechodzi w dramat. Nie wiadomo dlaczego i po co. Wygląda na to, że Weronika Migoń nie wiedziała, czy chce wyśmiać poszukiwania chłopaka, czy też pokazać dylematy zwykłej kobiety i  udowodnić, że bez mężczyzny można dobrze żyć. Singielki może będą usatysfakcjonowane, ale pozostali widzowie będą po prostu zagubieni. To wahanie widać również w grze aktorskiej – gwiazdy kina wypadają blado i nieprzekonująco. Wszystko dlatego, że role jakie przyszło im odegrać są kilkuminutowymi epizodami. Jedynymi mocnymi punktami tego filmu są zdjęcia, muzyka i popisy wokalne Joanny Kulig. Plany z Warszawy i Izraela, które serwuje nam Kacper Fertacz są bardzo ciekawe i przyciągają oko. Ścieżka dźwiękowa jest dobrana naprawdę ciekawie, do tego stopnia, że filmu bardziej się słucha niż go ogląda. Jednak największym plusem tego filmu są piosenki wykonywane przez Joannę Kulig. Jej głos w piosence Mikromusic „Takiego chłopaka” na długo pozostaje w głowie. Właściwie to jedyna rzecz warta zapamiętania z „Facet (nie)potrzebny od zaraz”, co najlepiej opisuje ten film.

Katarzyna Leszczyńska
Damian Racławski

The following two tabs change content below.
Katarzyna Leszczyńska

Katarzyna Leszczyńska

W Coś Nowego: tańczę, śpiewam, recytuję. Po prostu Kasia.