Dziś pijmy wino upamiętniając świętego Jana

Wciąż fascynuje badaczy, historyków i teologów. Był ulubionym uczniem Jezusa. Według tradycji najmłodszym z apostołów,  jako jedyny z nich nie zginął śmiercią męczeńską. Nam znany przede wszystkim z tradycji święcenia wina w kościołach zaraz po świętach Bożego Narodzenia i z autorstwa kilku fragmentów Nowego Testamentu. Przypominamy historię wyjątkowego świętego – Jana Apostoła i Ewangelisty.

Syn gromu

Jan pochodził prawdopodobnie z Betsaidy. Był  młodszym bratem innego świętego-Jakuba Starszego. Święty Marek nazwał to rodzeństwo Boanerges, czyli synowie gromu. Wiązało się to z pewną historią: po odmowie przyjęcia Pana Jezusa przez Samarytan, bracia wpadli na pomysł, by w ramach zemsty zesłać niszczycielski ogień z nieba. To niejedyny odnotowany w Ewangelii blamaż braci. Innym razem, do Jezusa miała przyjść ich matka, aby prosić o to, by w niebie jej synowie mogli zasiadać przy Nim po Jego lewej i prawej stronie. Świadczyło to o wątpliwej wiedzy teologicznej rodziny, jak również o chęci osiągnięcia splendoru ziemskiego. Niewątpliwie ten splendor już mieli – jako nieliczni w mieście, posiadali własną łódź, a nawet zajmowali się dostarczaniem ryb tamtejszemu arcykapłanowi.

Młodociany świadek cudów

Pomimo tego, że tradycja przedstawia Jana jako młodzieńca (jako jedyny na obrazach ukazujących apostołów występuje bez brody) to właśnie jemu przypadła rola świadka najważniejszych wydarzeń ewangelicznych: wskrzeszenia córki Jaira, przemienienia na górze Tabor i zmagań Jezusa w ogrodzie Getsemani. Ponadto, był wraz ze św. Piotrem, wyznaczony do przygotowania Paschy wielkanocnej, on spoczywał na piersi Zbawiciela podczas Ostatniej Wieczerzy i tylko on wytrwał pod krzyżem. Dlatego Chrystus z krzyża powierzył mu swoją Matkę, a Jej – Jana, jako przybranego syna. Wraz ze śmiercią Zbawiciela, rozpoczął się kolejny etap Janowego świadectwa. Po zmartwychwstaniu Chrystusa, to właśnie św. Jan przybywa ze św. Piotrem do pustego grobu, gdzie – jak sam zapisał – „ujrzał i uwierzył”, że Zbawiciel żyje.

Skąd wzięło się wino św. Jana?

Przyjmuje się, że Jan jako jedyny z grona dwunastu apostołów, umarł śmiercią naturalną: jako stuletni starzec w Efezie. „Dzieje Jana’’ – apokryf napisany po jego śmierci, opisuje liczne cuda, jakich dokonał w wielu gminach chrześcijańskich. Najbardziej znanym cudem jest ten, kiedy apostoł dostał kielich zatrutego wina, wypił je i nic mu się nie stało. Wersje tego przekazu są różne. Jedna mówi, że to cesarz Domicjan, który wezwał apostoła do Rzymu, by tam go zgładzić, podał mu kielich zatrutego wina. Św. Jan pobłogosławił go, a kielich się rozpadł. Inna legenda mówi, że to arcykapłan bogini Diany szukając w chrześcijaństwie prawdy poprosił o cud św. Jana. Apostoł pobłogosławił kielich zatrutego wina, który arcykapłan podał najpierw dwóm skazanym na śmierć więźniom, a ci natychmiast umarli. Św. Jan zaś pobłogosławił i wypił zatrute wino, i nic mu się nie stało. Następnie wskrzesił owych dwóch więźniów. Błogosławienie wina św. Jana to oczywiście wyraz pobożności ludowej. Jest to sakramentalium, a zatem nie ma rangi sakramentu. Od średniowiecza przypisywano temu winu pewne szczególne walory. Miało zachować od pragnienia, przywracać zdrowie gardła i zachowywać w dobrej tężyźnie. Warto zatem w tym okresie poświątecznym, wybrać się do najbliższego kościoła z butelką wina w ręku.

 

The following two tabs change content below.
Student I roku II stopnia Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na KUL oraz Politologii na UMCS. Pasjonat piłki ręcznej, fotografii i w zasadzie wszystkiego co dzieje się wokół. Wulkan energii, który nie umie usiąść na jednym miejscu na dłużej.

Ostatnie wpisy Mateusz Wałek (zobacz wszystkie)