Dwa światy w jednej Polsce

635668867326160095Frekwencja, która została podana po pierwszej turze wyborów, nie pozostawiła cienia wątpliwości, że większości Polaków nie zależy na jakichkolwiek zmianach w państwie. Niespełna 50 procent obywateli naszego kraju postanowiło wziąć sprawy w swoje ręce i zagłosować na odpowiedniego kandydata. Najrozsądniejszym wyborem, który miał sprawić, że cokolwiek zmieni się w kraju, było tzw. zagłosowanie „przeciw systemowi”.

W ten sposób aż 20 procent głosów udało się zyskać Pawłowi Kukizowi. Wokalista, gwiazdor, celebryta – różnie go ludzie nazywają. Przede wszystkim godny rywal tych, którzy uchodzili za pewnych w tej kampanii. Kukiz zyskał coś więcej niż tylko 20 procent. Rozpalił iskrę w sercach Polaków. Dał im nadzieję, że w tym kraju jeszcze można cokolwiek zmienić. I to właśnie jego możemy nazwać wielkim wygranym pierwszej tury wyborów.

Wielkim przegranym natomiast należy nazwać obecnie panującego Prezydenta – Bronisława Komorowskiego, który z bUlem serca przyjął wyniki. Zajął drugie miejsce. Ma jeszcze szansę, bo przecież druga tura przed nami, ale zapewne przegrana nie bolałaby tak bardzo, gdyby nie fakt, że wygrał kandydat PiS – Andrzej Duda. Jestem przekonana, że to właśnie dobry wynik Kukiza doprowadził do drugiej tury wyborów. Mimo że sam nie weźmie udziału w drugiej turze, to wciąż ma wiele do powiedzenia. Zarówno Duda, jak i Komorowski, przybierając postać kota ze Shreka, niemalże zaczęli błagać o głosy Kukiza. Sam zainteresowany racjonalnie stwierdził, że nie dysponuje głosami swoich wyborców i nie będzie za nikogo decydował. Wszystkie jego wypowiedzi jednoznacznie wskazują jednak, że nie popiera Komorowskiego. Oliwy do ognia dodało odrzucenie przez obecnego Prezydenta zaproszenia do debaty z Andrzejem Dudą, którą miałby poprowadzić właśnie Kukiz. Komorowski, lekzeważąc tę propozycję, pokazał swoją ignorancję. Przede wszystkim na każdym kroku udowadnia, gdzie ma obywateli, których jest przedstawicielem. Nie wiem, jak nierozsądnym trzeba być, żeby uwierzyć w jego nieszczere obietnice. Człowiek, który przez pięć lat przyniósł nam więcej wstydu, niż powodów do dumy, dodatkowo po kadencji spędzonej na nicnierobieniu, zaczął obiecywać „gruszki na wierzbie”. Szkoda, że dopiero po przegraniu pierwszej tury. Czyżby wcześniej był aż tak pewny siebie?

Czy prezydent w czasie kampanii powinien robić z siebie celebrytę? Występ w show Kuby Wojewódzkiego idealnie podsumował jego działania. Totalnym przeciwieństwem Komorowskiego jest Andrzej Duda, którego kampania wyborcza jest dopięta na ostatni guzik. Najnowszy spot jest ostry jak żyletka, ale właśnie tego potrzebują wyborcy. Nie robienia z siebie błazna, ale walczenia o swoje z klasą. Idealnym zwieńczeniem działań Dudy była jego Konwencja Wyborcza. Polityk wypowiedział swoje zdanie, pokazał, że warto na niego głosować. Przede wszystkim, że warto mu zaufać. Wraz z rodziną zaprezentowali iście światowy poziom kampanii. Taki model może nam się skojarzyć, m.in. z kampanią wyborczą Baracka Obamy. Wydaje mi się, że to najlepiej oddaje poziom wspomnianej Konwencji. Warto podkreślić wypowiedź Kingi Dudy – córki kandydata. Studentka pierwszego roku prawa, można by powiedzieć, że zaledwie dwudziestoletnia dziewczynka, zaprezentowała się o stokroć lepiej, niż we wszystkich swoich przemówieniach obecny prezydent wraz z żoną. Przede wszystkim pokazała wielką klasę, ponieważ dopiero co została zmieszana z błotem przez chytrego dziennikarza. Dziś możemy się domyślać, że w zestawieniu ze znanymi nam doskonale córkami polityków, Kinga będzie błyszczała niczym diament.

Drodzy rodacy, za kilka dni czeka nas ostateczny wybór. W naszych rękach jest przyszłość Polski. Zastanówcie się rozsądnie, czy zgadzacie się na to, co obecnie dzieje się w tym kraju? Nikt nie daje nam stuprocentowej gwarancji zmian. Czy jednak nie warto spróbować? Gorzej być nie może. Dlatego idźcie na wybory i kierujcie się przede wszystkim swoimi przekonaniami. Nie myślcie też pod względem partii, przecież głosujemy na prezydenta, konkretnego człowieka. Jak powiedziała Agata Duda – żona kandydata na prezydenta – za jej mężem nie stoi prezes Kaczyński, tylko ona i Kinga. I właśnie tym powinniśmy kierować się my, wyborcy, którzy mają dość obecnej sytuacji w kraju.

The following two tabs change content below.
Katarzyna Leszczyńska

Katarzyna Leszczyńska

W Coś Nowego: tańczę, śpiewam, recytuję. Po prostu Kasia.