,,Doświadczenia nie da się kupić” – Spring Rolls

398213_384087451621474_1939653541_n
źródło: https://www.facebook.com/SpringRollsBand

Zaistnieć na polskiej scenie muzycznej nie jest łatwo. Wszystko jest jednak możliwe, gdy ma się talent, energię i wiarę we własne umiejętności. To wszystko mają członkowie zespołu Spring Rolls, który zyskuje coraz większą popularność. Już 6 grudnia w klubie Underground w Kraśniku o godzinie 20.00 będzie można ich posłuchać na koncercie mikołajkowym. Sprawdźcie, co mówią o sobie.

Jesteście młodzi i pełni energii… Wielu Waszych rówieśników nie myśli poważnie o przyszłości, a Wy nagrywacie i koncertujecie. Jak długo się znacie i skąd pomysł na założenie zespołu?

Niektórzy ludzie uważają, że nagrywanie i koncertowanie to nie do końca poważne myślenie o przyszłości, ale oczywiście my do nich nie należymy! Pomysł o zespole zrodził się spontanicznie, kilka lat temu – wtedy też się poznaliśmy. Stosunkowo niedawno, bo ponad rok temu dołączył do nas Artur. Obecnie to, co robimy, traktujemy całkiem serio. Chcemy tworzyć, nagrywać i jak najwięcej koncertować, aby nasza muzyka zdobywała coraz większe uznanie wśród słuchaczy. Jesteśmy mocno zdeterminowani do prężnego działania!

Niedawno wydaliście demo… Jak opisalibyście muzykę, którą tworzycie? 

Ciężko nam opisywać to, co sami tworzymy, wolelibyśmy, żeby robili to ludzie, którzy nas słuchają. Na naszym demo wydanym w czerwcu tego roku, znajdują się trzy utwory: Entropy, Breaking the silence, The One. Są one owocem ciężkiej pracy całego zespołu, a także Lecha Pukosa – który jest producentem tego materiału. Uważamy, że na tamtą chwilę, te piosenki odzwierciedlały 100% naszych możliwości. Biorąc pod uwagę to, że na przełomie roku 2013/2014 zespół nie był w pełnym składzie, a proces nagrywania i miksowania dema odbywał się pomiędzy szkołą, pracą, studiami w Lublinie i Krakowie, to wyszło całkiem dobrze. Gdy patrzymy na to teraz uważamy, że kilka rzeczy można byłoby zrobić lepiej, ale wszystko przed nami. Kolejny raz bardzo chcemy podziękować Panu Jackowi Serwinkowi, Panu Piotrowi Janikowi i Panu Józefowi Szendalowi za współfinansowanie nagrań. Cieszymy się, że spotkaliśmy takich ludzi na swojej drodze!

Czy możemy niedługo spodziewać się oficjalnego krążka zespołu?

Ciągle chodzi nam to po głowie, zobaczymy co przyniesie rok 2015…

Wasze piosenki są przede wszystkim w języku angielskim… Dlaczego skupiliście się akurat na tym języku? Wstydzicie się w jakiś sposób polskości i tego, jak wybrzmiewa w muzyce?

Trzeba wprost powiedzieć, że częściowo wynika to z pewnej łatwości pisania tekstów po angielsku. Nie chodzi może o typowo językową stronę, a o komfort tworzenia. Dzięki obcemu językowi, możemy bezproblemowo oddzielić swoje własne przeżycia, od wydarzeń w tekście. Nabieramy pewnego dystansu, przez co nadal jesteśmy prawdziwi w tym, co piszemy i nie mamy przeszkód, by dzielić się tymi historiami ze słuchaczami.

Spring Rolls brzmi dość nietypowo. Dlaczego akurat tak się nazywacie? Czy kryje się za tym, jakieś drugie dno?

Nazwa powstała tak samo spontanicznie, jak sam zespół. Zrobiliśmy burzę mózgów, do każdej rzucanej propozycji był jakiś sprzeciw, aż w końcu Michał rzucił Spring Rolls, bo akurat usłyszał to na ostatniej lekcji języka angielskiego. Za tą nazwą nie kryje się drugie dno, po prostu nam się podoba.

Tworzycie na co dzień muzykę… Jaka jest jej definicja według Was? Czym ona staje się dla Was w osobistym życiu?

Muzyka stała się nieodzowną częścią naszej codziennej egzystencji. Po ciężkim dniu pełnym różnych, życiowych obowiązków fajnie jest spotkać się wspólnie na próbie. Trudno powiedzieć, jaka jest definicja muzyki według chłopaków ze Spring Rolls… Chyba trzeba po prostu posłuchać naszych piosenek. Na pewno musi być ona wypadkową naszej czwórki!

źródło: https://www.facebook.com/SpringRollsBand
źródło: https://www.facebook.com/SpringRollsBand

Czy poza muzyką udaje Wam się znaleźć czas na inne przyjemności i obowiązki? Godzicie granie w zespole z nauką, znajomymi?

Jasne, że tak. Dużo gramy, ale mamy wystarczająco wolnego czasu, aby spędzić go ze znajomymi, przy książkach, czy po prostu zająć się czymś innym. Muzyka w niczym nam nie przeszkadza, a nawet wręcz przeciwnie.

Graliście m.in. przed takimi zespołami, jak Myslovitz oraz Enej. Jak to wspominacie? Czy udało Wam się czegoś nauczyć od starszych kolegów z branży?

Wspominamy to bardzo dobrze! Nauczyliśmy się, że niezależnie od tego, jaką muzykę grasz i chcesz to robić dalej, musisz być profesjonalistą na każdej płaszczyźnie i nie tylko tej muzycznej. W momencie założenia zespołu naszym marzeniem było zagrać bezpośrednio przed Myslovitz, a w tym roku to marzenie się spełniło. Wskazówki, jakie dostaliśmy od uznanych muzyków są bezcenne; doświadczenia nie da się kupić.

Zespół Enej wygrał jeden z programów typu talent-show. A czy Wy myśleliście o tym, żeby wziąć udział w takim programie i dzięki temu zaistnieć?

Pojawiały się takie pomysły. Jednak póki co dalej utrzymujemy drogę jaką obraliśmy: dużo koncertowania, stopniowe zdobywanie publiki i słuchaczy. Problem programów talent-show polega na tym, że one nie zawsze chcą wypromować kogoś, znaleźć prawdziwy talent. W gąszczu zarabiania grubych pieniędzy, ogromnych planów nagraniowych i sławnych jurorów, mały, młody, dobrze rokujący artysta może łatwo się zgubić, zaginąć. Efekt jaki otrzyma, niekoniecznie będzie taki, jakiego oczekiwał. Tak naprawdę niewielu artystów – zwycięzców odniosło faktyczny sukces. Zgodnie stwierdziliśmy, że nie o taką karierę nam chodzi.

Artur, jak Twoje wcześniejsze doświadczenia (gospel i bycie organistą) wpływa na to, co teraz tworzysz? Jaka jest przeszłość muzyczna reszty zespołu?

Na pewno dzięki tym doświadczeniom z dość dużą łatwością przychodzi mi tworzenie harmonii wokalnych. Efektu można posłuchać, np. w „Breaking the silence”, gdzie w pewnym momencie partia wokalu została rozbita na cztery niezależne ścieżki i na każdej z nich nagraliśmy osobną linię melodyczną. Gdyby posłuchać tego a capella, można by usłyszeć „chór”. Myślę, że dzięki temu, cała piosenka nabrała kompletnie innego, ciekawszego brzmienia. Chłopaki też w przeszłości nie próżnowali. Każdy uczestniczył w mniej lub bardziej zaawansowanych projektach, głównie rockowych.

Jaka jest Wasza odskocznia od muzyki? Co poza nagrywaniem i koncertowaniem gra w duszach chłopaków ze Spring Rolls?

źródło: https://www.facebook.com/SpringRollsBand
źródło: https://www.facebook.com/SpringRollsBand

Prawda jest taka, że nie szukamy żadnej odskoczni, przynajmniej na obecnym etapie naszej przygody z muzyką. Staramy się, aby jak najwięcej czasu poświęcić na muzykę, bo wierzymy, że ciężka praca to jedyna droga do sukcesu.

Życzymy powodzenia!

Rozmawiała: Joanna Łukasiewicz

Spring Rolls tworzą:

Artur Łukasik – wokal/klawisze/gitara,
Kuba Rachwał – bas,
Michał Swórka – gitara,
Albert Wagner – perkusja.

The following two tabs change content below.

Joanna Łukasiewicz

.