Czy tylko opona pękła?

źródło: se.pl
źródło: se.pl

Na kilkadziesiąt godzin świat stanął w miejscu. Ustały konflikty wojenne, nikt sławny nie zmarł, przywódcy państw zamilkli, a najważniejsze europejskie i globalne instytucje zaprzestały działalności. Takie wrażenie można było odnieść za sprawą obrazów serwowanych przez polskie media. Świat zaczął się kręcić wokół pękniętej opony w prezydenckiej limuzynie.

Szczęśliwcom, którzy od niemal tygodnia nie oglądali telewizji czy nie przeglądali newsów w Internecie przypomnijmy: w miniony piątek, autostradą A4 wesoło mknęła kolumna pojazdów. Wśród nich prezydencka limuzyna z Andrzejem Dudą na pokładzie. Nagle w samochodzie, w którym znajdowała się głowa państwa pękła opona. Dzięki zręczności i refleksowi kierowcy udało się zapanować nad pojazdem. Posypało się trochę kamieni, limuzyna wpadła do rowu, nikomu nic się nie stało. To w sumie tyle. Jednak już kilka chwil po wypadku ze wszystkich żółtych pasków czy czerwonych ramek w kraju biły po oczach srogie nagłówki, po lekturze których można było odnieść wrażenie, że oto wydarzył się straszliwy wypadek. Z setką ofiar co najmniej.

A wystarczyłoby poinformować naród o wypadku, wszak niech wie co się dzieje z jego przywódcą, zebrać materiał dowodowy, przebadać oponę, napisać raport i zamknąć temat. Ale nie, trzeba dociekać, tworzyć teorie spiskowe, lansować nowe gwiazdy a przy okazji odgrzewać stare, zapomniane. I tak dowiedzieliśmy się, że Leszek Miller jednak żyje, został wyciągnięty za uszy z politycznego niebytu i nawet ktoś go słucha, gdy po raz setny opowiada historię z helikopterem. To jednak nie komunistycznemu wyjadaczowi zerwało śmigło, a wydawcom programów, którzy przed kamerą posadzili takie autorytety jak kierowca radiowy, czy też szczęśliwy posiadacz samochodowej kamerki, która zarejestrowała moment prezydenckiego wypadku. Sam Andrzej Duda starał się studzić nastroje, twierdząc, że nic się nie stało, sprawę trzeba zbadać, a kierowca limuzyny to superbohater. Dociekliwym dziennikarzom, którzy co kilka minut muszą uaktualniać żółte paski to jednak nie wystarczy. Z mikrofonem w ręku i kamerą pod pachą biegali za Prezydentem po stoku, gdzie ten szusował na nartach czy wydzwaniali do szefa BOR, którego część opinii publicznej próbuje obarczyć odpowiedzialnością za wypadek.

W mediach pojawiają się nieśmiałe sugestie o zamachu, gwiazdy dziennikarstwa jak Tomasz Lis błyszczą kretyńskimi tekstami typu „aż strach pomyśleć co by było gdyby samochód uderzył w brzozę”, a przeciętny odbiorca patrzy na to wszystko i zastanawia się, czy na serio nie ma wokół nas poważniejszych tematów do wałkowania. A jeśli nie do wałkowania to chociażby do przytoczenia, a nie ignorowania w imię większej sensacji. Jakie media takie sensacje, chciałoby się powiedzieć. Jednak wystarczy rzucić okiem, by przekonać się, że jeden temat o prezydenckim wypadku już po kilku godzinach niezbędnych do ochłonięcia i znudzenia, mógł zostać zastąpiony setką innych. I wcale nie mniej istotnych.

I tak w Stanach Zjednoczonych trwa zacięta walka o nominacje do wyborów prezydenckich, w Iraku zginęło kilkadziesiąt osób w wyniku samobójczego zamachu, w Jemenie zamordowano 4 katolickie zakonnice, a w Turcji, która puka do bram cywilizowanej Europy domagając się wejścia do Unii Europejskiej, policja używa armatek wodnych i gumowych kul przeciwko obrońcom opozycyjnej gazety. Mało istotne? To może coś z krajowego podwórka. Połączono funkcje Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego (ważne wydarzenie, ale po co ludziom tłumaczyć o co w tym chodzi, lepiej zarzucić ich setką obrazów z oponą w roli głównej, a kontrowersyjne posunięcie tym samym przepchnąć i przemilczeć), w Katowicach odbyły się mistrzostwa świata w grach komputerowych a w kilku miastach zorganizowano różne manify i marsze. Wszystko to zepchnięte na drugi, trzeci a może i czwarty plan. A przed oczyma tylko opona, rów, samochód, znowu opona, eksperci i dramatyczne relacje z miejsca wydarzenia.

Warto zadać sobie pytanie, czy to dziennikarze traktują nas jak idiotów podając codziennie tego samego, odgrzewanego kotleta, czy sami są idiotami, którym brak chęci i ambicji do szukania innych tematów. A może do lansowania tematów zastępczych popycha ich strach przed tymi, którzy od października pociągają za medialne sznurki? Jedno jest pewne: pękła nie tylko opona w prezydenckiej limuzynie, ale również styki w mózgu, czy jak kto woli, połączenia między szarymi komórkami u niektórych osobników ze świata mediów. A rządzący stoją z boku i zacierają ręce, bo ciemny lud nie dowie się, jakiego bagna narobili za sprawą niefortunnych decyzji. O tym się jednak nie mówi, bo tego niestety, na pierwszy rzut oka, nie widać.

Media to nie tylko dziennikarze. To przede wszystkim struktury, hierarchia i władza. I jeśli ktoś myśli, że na szczycie tej władzy stoi właściciel stacji, wydawca czy redaktor naczelny, to powinien jak najszybciej zmienić dilera lub zerwać ze zgubnym nałogiem. Jak świat światem, politycy mają wymierny wpływ na przekazy medialne. Tak było w trakcie rządów PO-PSL, tak jest i za kadencji PiS. I jeśli w międzyczasie łączone są dwie bardzo ważne funkcje w państwie (prokurator – minister) a Komisja Wenecka  dobiera się obecnemu rządowi do tyłka, to lepiej zamieść to pod dywan, czy bardziej efektowniej – przykryć oponą. Najlepiej taką pękniętą.

The following two tabs change content below.
Katarzyna Gurmińska

Katarzyna Gurmińska

Studentka dziennikarstwa, wciąż poszukująca własnej drogi i możliwości rozwoju. Pasjonatka podróżowania, przy okazji licznych tułaczek, zawitała na kontynent Ameryki Południowej, który sprawił, że bezwarunkowo się w nim zakochała i marzy o ponownym spotkaniu z nim. Pomimo odwiedzenia wielu miejsc w Europie i zasmakowania w różnorodnych kulturach twierdzi, że najpiękniejszym miejscem na świecie jest… jej rodzinny Kazimierz Dolny. Uwielbia fotografować, a najlepiej odnajduje się w fotografii reporterskiej. Zakochana w sporcie, w wolnej chwili ogląda mecze piłki nożnej oraz wyścigi kolarskie, a przy sprzyjających warunkach jeździ na rowerze. Interesuje się historią Polski, szczególnie tą sięgającą czasów II wojny światowej.
Katarzyna Gurmińska

Ostatnie wpisy Katarzyna Gurmińska (zobacz wszystkie)