Czy potrafisz zajrzeć mi w oczy?

12169237_1742860805945910_363125331_o
fot. Kinga Kępa

Co się stało z komunikacją międzyludzką? Spójrz w oczy przypadkowo spotkanej osobie… Takie hasło dało początek The World’s Biggest Eye Contact Experiment. Projekt jest koordynowany przez Liberators International (z Australii) w miastach na całym świecie. „Wzrokowa fala” już przeniosła się do Polski, a to dopiero początek.

Czwartkowy wieczór w październiku. W Tarasach Zamkowych nie ma dużego ruchu, wszystko toczy się jak zwykle. Dzisiaj ma tu się wydarzyć coś niezwykłego. Weszłam na pierwsze piętro i ujrzałam przed sobą dziesiątki (później setki) ludzi. Każdy z nich przyglądał się twarzom siedzących na podłodze, krzesłach i poduszkach uczestników „The World’s Biggest Eye Contact Experiment – Lublin”. Zachęcona ich przykładem, usiadłam naprzeciwko nieznanej mi osoby i zaczęłam wpatrywać się w jej oczy.

Przeczytawszy o tej międzynarodowej akcji pomyślałam, że coś takiego można zorganizować w Lublinie. Po raz pierwszy robię coś takiego i nie myślałam, że będzie aż tak dużo ludzi. Widząc to, wiem, że te wszystkie wysiłki nie poszły na marne i to wszystko ma sens. Kiedy człowiek, patrząc w oczy innemu, może zobaczyć jego duszę, ale najpierw może tam zobaczyć siebie. To jest patrzenie bez masek, my widzimy wnętrze drugiego człowieka, widzimy go takim, jakim on jest naprawdę. To ma moc i ludzie za tym poszli – mówi Anna Sokołek, organizatorka wydarzenia w Lublinie.

12165400_1742860905945900_995326538_o
fot. Kinga Kępa

Przenikanie wzrokiem drugiego człowieka nie jest łatwe. Nie zawsze udaje nam się patrzeć w oczy przyjaciół, kolegów, rodziców, z którymi rozmawiamy, chociaż znamy ich bardzo dobrze. Ta nietypowa sytuacja wymagała dużego wysiłku, żeby rozluźnić się i mieć satysfakcję ze ”wzrokowego połączenia”. Najciekawsze były zamiany. Z każdą nową, kolejną osobą było łatwiej. Wszyscy zyskiwali pewność siebie, pojawiły się uśmiechy, a nawet krótkie dialogi. W pewnym momencie poczułam, że znam tych ludzi od dawna i mogę z nimi porozmawiać o wszystkim, bo mnie rozumieją. Miło było usłyszeć, że bije ode mnie przyjemne ciepło lub, że mam fajne zmarszczki, kiedy się uśmiecham.

Kiedy zmęczyły mi się oczy, stanęłam obok i obserwowałam, jak ludzie, którzy przed chwilą się nie znali, przytulają się i wspólnie płaczą. Jedno spojrzenie połączyło ich uczucia i emocje. Zaczęłam się więc zastanawiać, ile już odpuściłam możliwości bliskiego kontaktu z różnymi ludźmi? Tuż po wydarzeniu na Facebooku pojawiły się komentarze uczestników: „jak było fajnie”, „magiczna atmosfera”, „coś niesamowitego”… Powstaje pytanie: jeżeli takie proste rzeczy, jak czyjeś spojrzenie lub uśmiech, dają nam radość, czemu my tak staramy się unikać tego w naszym życiu? Wracając do domu doszłam do wniosku, że muszę wyrzucić swoją maskę pychy i próżności i nauczyć się dostrzegać drugiego człowieka obok siebie. Zdecydowałam się na codzienne ćwiczenia, zaczynając od moich bliskich. Mam nadzieję, że ta chwila mojego szczęścia będzie trwała zawsze.

The following two tabs change content below.
Teresa Ulianytska

Teresa Ulianytska

Obecnie studiuje na dziennikarstwo i komunikację społeczną na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Uczestniczy w polsko-ukraińskim wolontariacie MP3 (możesz pomóc: prawda, pokój, pomoc). Jej zainteresowania: czytanie książek, oglądanie filmów i aktywny odpoczynek. Uwielbia podróżować i robić zdjęcia, a także śpiewać, organizować spotkania, imprezy oraz spędzać czas z bliskimi. W wolnym czasie przykłada się do nauki. 😉