Czas decyzji: Kościół czy meczet?

pacyfkaSolidarność jest piękną ideą. Jeszcze piękniejszą zjednoczenie się narodów. Dziś, po atakach na Republikę Francuską, pełno jest objawów solidaryzowania się z Francuzami. Miną jednak dni, tygodnie, a zamachy będą z tyłu głowy wszystkich Polaków. Wrócimy do szarej codzienności, a tam…

To trochę zabawne. Boicie się Kochani Rodacy Prawa i Sprawiedliwości. Boicie się nowego rządu. Panikujecie z powodu Macierewicza. Wolelibyście bowiem władzę, która będzie mniej katolicka, bardziej postępowa i otwarta na wpływy innych narodów. Wolelibyście czuć się bezpiecznie pod rękami miłościwie nam panujących, myślących o swoich biednych, dosłownie i w przenośni, rodakach. Wolelibyście mieć władzę, której nie będziecie musieli wstydzić się na arenie międzynarodowej, w Parlamencie Europejskim między innymi. Idąc tą drogą, wolelibyście władzę przyklaskującą wejściu do Polski milionom imigrantów. Imigrantów nie tyle wojennych, co tych, którzy przyjdą, rozpanoszą się w Waszym kraju i w pewnym momencie powiedzą Wam, jak macie żyć. Boicie się Drodzy Rodacy Katolandu. Boicie się, że będziecie musieli modlić się, chodzić do Kościoła. A może wolicie odwiedzać meczety?

Ile się oczytałam negatywnych komentarzy na temat ostatniego Marszu Niepodległości. Jak co roku, aż mnie głowa rozbolała, jak wyobrażałam sobie, do czego według niektórych zdolni są „kibole”. Boicie się narodowców. Boicie się ludzi, którzy nie wstydzą się wyjść na ulicę i jasno sprzeciwić imigrantom, zagrażającym ich krajowi. Boicie się ludzi, którzy poszliby walczyć za Was, mimo krytycznych komentarzy, które usłyszeli na swój temat z Waszych ust. A ja powiem Wam, że się ich nie boję. Nie mówię, że popieram każde ich zachowanie i wszystkie postulaty. Ale jeśli chcą, to niech się biją między sobą, ważne, że mi krzywdy nie robią. Nie czuję, żeby kiedykolwiek mi zagrażali. Na myśl o wszystkich uchodźcach, którzy zabili setki ludzi w Europie, przechodzi mnie natomiast dreszcz. Przeszywa mnie strach, bo nie wiem, czy jutro nie zaatakują mojego kraju i mojej stolicy.

Nigdy nie miałam poglądów typowo prawicowych. Prawo i Sprawiedliwość nie jest moją partią, na którą kiedykolwiek oddałabym głos. Nie zgadzam się jednak na to, żeby władza, która panuje w moim kraju, wprowadzała na jego teren ludzi, którzy zagrażają wolności mojej i moich bliskich. Nie jestem egoistką. Ja po prostu myślę, jak wielu ludzi w moim wieku, którzy nie boją się wyrazić swojego zdania w tym temacie. Nie po to nasi przodkowie przelewali krew za to, żeby Polska była Polską, żebyśmy dziś wpuszczali na jej teren imigrantów, panoszących się i mówiących nam, jak mamy żyć.

PiS Was nie zabije. Podobnie religie w szkołach, krzyż w Parlamencie, czy narodowcy organizujący raz na rok Marsz (o zgrozo, w tym roku bez bijatyk i o czym tu mówić). Mogą to jednak zrobić jednostki, które być może już dziś mijacie na co dzień na ulicy. Mogą to zrobić w ostateczności setki, czy tysiące, którzy dopiero nadejdą.

Ja też jestem solidarna. Ubolewam nad stratą Francuzów. Ubolewam nad tym, że ich władza do tego dopuściła. Władza, której oni zaufali. Ubolewam, że inne kraje tracą powoli tożsamość. Ubolewam, że może mieć to miejsce również w mojej ojczyźnie. Choć wciąż mam nadzieję, że nie jest jeszcze za późno, by to zmienić. I o to będę walczyć, pisząc ten tekst, czy idąc jutro do kościoła, modląc się za Francuzów, za siebie, za Was.

#prayforparis

prayforparis

The following two tabs change content below.
Katarzyna Leszczyńska

Katarzyna Leszczyńska

W Coś Nowego: tańczę, śpiewam, recytuję. Po prostu Kasia.