Cudowny sposób na jesienny Seasonal Affective Disorder

3569609640_379dd1cb25Mamy koniec października, można by powiedzieć zaawansowane stadium trzeciej pory roku. Jesienna chandra stała się faktem. Co za tym idzie? Większe zmęczenie, brak energii do działania, ogólne zniechęcenie i absolutne „NIE” dla wysiłku fizycznego. Jaka myśl pojawia się w głowie jako pierwsza, kiedy spoglądamy za okno?
By zdecydowanie zostać w domu, pod ciepłym kocem, z kubkiem gorącej herbaty w rękach. Po co gdziekolwiek wychodzić, skoro jest tak nieprzyjemnie, zimno i ponuro?
W ten sposób po raz kolejny wpadamy w spiralę depresji sezonowej – po angielsku SAD (seasonal affective disorder), czyli ciągłego narzekania i gwałtownych zmian nastroju.
Czy można tak funkcjonować przez blisko 6 miesięcy – dopóki nie zaczną topnieć śniegi i na nowo wyjdzie słońce, by dać nam konieczną do życia siłę? Oczywiście, można, ale to nic przyjemnego.
Światło słoneczne jest niezbędne dla organizmu człowieka. Wpływa korzystnie na autonomiczny układ nerwowy oraz wspomaga usuwanie toksyn z organizmu. Ponadto słońce korzystnie wpływa na stan psychiczny człowieka. Jak, więc skutecznie radzić sobie z jego brakiem? Zrobić możemy bardzo wiele w tych trudnych, ponurych miesiącach. Jednak niezbędne jest samozaparcie.
Początki są rzecz jasna najtrudniejsze, ale tu sprawdza się najprostsza z zasad: „Wystarczy chcieć!”. Jest kilka sprawdzonych sposób, by pozostać w formie i zapewnić sobie dobre samopoczucie. Niezaprzeczalnie najlepszy jest wysiłek fizyczny. Na przykład jogging, kilka razy w tygodniu, dla bardziej zaciętych i spragnionych endorfin, codziennie. Konsekwencją są: uśmiech i chęć do pracy. Aczkolwiek nie tylko ruch i aktywność jest ważna, lecz to, co spożywamy na co dzień, bo przecież „jesteś tym, co jesz”. Jak wiadomo my, kobiety jesteśmy niemalże uzależnione od cukru pod różną postacią i jest nam niezmiernie trudno zrezygnować z czekolady w zimny, jesienny wieczór. Jestem jednak przekonana, że gdy co drugą tabliczkę czekolady zamienimy na 30 minutowy ruch na świeżym powietrzu, to natychmiast odechce nam się słodkiej przyjemności.
Innym dobrym sposobem na rozładowanie energii, jeżeli za wszelką cenę nie chcemy wystawić nosa za drzwi, jest włączenie ulubionej muzyki (polecam Dancehall). Przy żywych, skocznych rytmach nie da się siedzieć w miejscu.
Podnieśmy więc tyłeczki, aby czuć się jak najlepiej wraz z nadchodzącą wiosną, ponieważ w zdrowym ciele zdrowy duch. I ja podpisuje się pod tymi słowami, rękami i nogami! 🙂
The following two tabs change content below.
Kinga Pośnik

Kinga Pośnik

Kinga Pośnik

Ostatnie wpisy Kinga Pośnik (zobacz wszystkie)