Ciapy kontra kapcie, czyli regionalizmy języka polskiego

6yt4e13q2r8w75gwary„Kasia, mówisz, że idziesz na pole czy na dwór?”,  „Nosisz kapcie, ciapy czy pantofle?” „Masz kuzynkę czy siostrę cioteczną?” Te i inne pytania zadała mi moja współlokatorka, gdy wprowadziłam się do akademika. Usłyszawszy moje odpowiedzi uśmiechnęła się. W końcu jestem z Podkarpacia, a ona z Małopolski czyli mówimy tym samym językiem. 

Polska – kraj, w którym językiem urzędowym jest język polski. Niby proste, ale czy na pewno? Obcokrajowiec przyjeżdżając do Warszawy usłyszy, ze wychodzi na dwór, natomiast zwiedzając Kraków wyjdzie na pole. To najprostszy i najbardziej klasyczny przykład regionalizmów. Według Wikipedii wyróżnia się ich co najmniej pięć: regionalizmy warszawskie, poznańskie, krakowskie, białostockie i śląskie. Posługuję się regionalizmem krakowskim, więc odpowiadając na pytania mojej współlokatorki mówię, że: idę na pole, noszę kapcie albo pantofle oraz, że mam kuzynkę. Innymi przykładami mogą być moje sznycle, a nie kotlety mielone oraz to, że zakupy noszę w reklamówce, a nie w zrywce. Różnica niby niewielka, ale w rozmowach z ludźmi, zwłaszcza tu na studiach, gdzie poznaję osoby z całej Polski, można ją wyłapać i próbować zgadnąć kto skąd jest.

Pierwszy raz  o  tym, że ktoś wychodzi „na dwór”, a nie „na pole” usłyszałam dopiero w 2008 roku, gdy mój brat pełnił służbę wojskową w Ostródzie, czyli na północy Polski. Usłyszawszy to, zrobiłam wielkie oczy: „że jak”? Przecież ja zawsze wychodziłam na pole, a dwór kojarzył mi się  z dworem królewskim, gdzie mieszkali arystokraci. Natomiast teraz wiem, że ktoś nie może sobie wyobrazić jak ma wychodzić na pole skoro np. mieszka w mieście. Przecież pola w mieście nie ma. Nie chce nic sadzić tylko wyjść z pomieszczenia. Ja jak chcę coś zasadzić, to też nie idę NA pole, tylko W pole, a to  różnica. 😉 Nowością, którą tym razem to ja przekazałam moim domownikom było to, że na Lubelszczyźnie ludzie noszą ciapy! O tym dowiedziałam się tutaj, od mojej współlokatorki, która opowiedziała mi historię, jak znajoma znajomej kupowała kapcie. Wchodząc do sklepu poprosiła ekspedientkę o pokazanie jej pantofli, czyli według południowców butów do chodzenia po domu. Ta natomiast przyniosła jej parę eleganckich szpilek. Zdezorientowana dziewczyna odpowiedziała, że nie o to jej chodziło i wyjaśniła jak wyglądają „jej” pantofle. „Aaaa ciapy!” – usłyszała od sprzedawczyni, która po krótkiej chwili zaprezentowała pożądane obuwie. Historia zabawna, pokazująca, że język polski czasem płata nam figle, a wyrażenie „mów po polsku” może nabrać całkiem nowego znaczenia. Tak więc, czasem warto zapoznać się z regionalizmami zwłaszcza, gdy zmieniamy miejsce zamieszkania, bądź np. wyjeżdżamy na wakacje, by może niekoniecznie od razu się „przestawiać”, ale po prostu lepiej zrozumieć drugiego człowieka.

The following two tabs change content below.

Katarzyna Kasprzyk

Ostatnie wpisy Katarzyna Kasprzyk (zobacz wszystkie)