„Chrześcijaństwo jest religią sprzeciwu wobec praw tego świata. Ale musimy pamiętać, że jesteśmy pokoleniem uprzywilejowaniem.”

fot. Mateusz Ostrowski
fot. Mateusz Ostrowski

Na konferencji z okazji ,,IV Chrześcijańskiego Tygodnia Społecznego” Jarosław Gowin powiedział: „Chcę Polski sprawiedliwej. Wymiar sprawiedliwości wymaga w naszym kraju zmian niemal rewolucyjnych. Chcę Polski obywatelskiej. Polski wiernej samej sobie i swoim korzeniom. W której wartościami nadrzędnymi byłyby rodzina, religia i naród – takiej chcę Polski.” Czy ta wizja jest realna? Jak do niej dążyć? Na te i inne pytania w wywiadzie dla Coś Nowego odpowiedział Jarosław Gowin, polityk Platformy Obywatelskiej, były Minister Sprawiedliwości.

Z jednej strony godność człowieka, z drugiej ustawy dotyczące aborcji, eutanazji, in vitro, związków partnerskich… 
Z pewnością ten początek XXI wieku to nie jest dobry czas dla chrześcijańskiej koncepcji osoby ludzkiej.

W polityce jest jeszcze miejsce na własne idee i wartości?
Zawsze i wszędzie jest miejsce na wartości, zwłaszcza, jeśli chodzi o tą podstawową, jaką jest godność człowieka. To nieprzekraczalna granica, której nie wolno pominąć, przede wszystkim podczas zawierania kompromisów. W polityce kompromisy są konieczne, ale ja uznaję tylko takie, które tych granic nie przekraczają.

Jak to poszanowanie godności wygląda dzisiaj w Polsce? 
Myślę, że sytuacja w Polsce pod tym względem wygląda nieco lepiej, niż w innych krajach europejskich. Na Zachodzie jest to wręcz katastrofalne. Coraz więcej krajów Europy Zachodniej legalizuje tzw. małżeństwa homoseksualne, przyznając tym parom prawa do adopcji dzieci.

fot. Mateusz Ostrowski
fot. Mateusz Ostrowski

My też otarliśmy się o tę ustawę. Co prawda zakończyła się fiaskiem, ale było blisko.
Mam nadzieję, że w Polsce uda nam się temu zapobiec. Moje działania jako ministra i teraz, jako posła w sporej mierze wypełnione są posiłkami na rzecz przeciwdziałaniu takiemu scenariuszowi.

Wypieranie się własnych tradycji i wartości to syndrom XXI wieku?
Po części tak. Ale to zaczęło się po 1989 roku, kiedy w sposób bezrefleksyjny zaczęliśmy naśladować wzorce zachodnie. Oczywiście warto uczyć się od innych krajów, to bardzo wzbogacające. Ale uczyć się, nie znaczy popadać w kontekst papugi. A mam wrażenie, że zwłaszcza w latach 90. ten kontekst wśród Polaków był bardzo szeroki.

Gdyby lewica doszła do władzy, Polska zapewne stałaby się drugą Francją albo Irlandią. 
Dzisiaj na pewno nie ma zagrożenia przejęcia władzy w Polsce przez ideologiczną lewicę. Mam na myśli tą reprezentowaną przez Ruch Palikota, czy po części także SLD.
Paradoksalnie jednak, te środowiska są chyba najbardziej wpływowe w mediach, pomimo, że niereprezentatywne dla polskiego środowiska. Nie potrafią przeprowadzić swoich postulatów przez parlament, więc koncentrują się na działaniach za pośrednictwem mediów.

O jakich postulatach pan mówi?
Chociażby takich, że próbują wmówić milionom Polaków, że powinni oni wstydzić się swoich tradycyjnych polskich wartości, takich jak rodzina, wiara czy naród.

I coraz częściej im się to udaje. Czy to tylko wina podatnego na wpływy społeczeństwa?
Mamy do czynienia z agresywnym dyktatem pewnej ideologii, jaką jest poprawność polityczna. Ja się z tą ideologią fundamentalnie nie zgadzam. My, chrześcijanie musimy zadać sobie pytanie, czy robimy wszystko, co w naszej mocy, aby jej przeciwdziałać. Oczywiście ci, którzy takie poglądy wyznają, mają do tego pełne prawo. Problem polega na tym, że zbyt rzadko natrafią oni na kontrę.

Ze strony chrześcijan? 
Nie tylko chrześcijan, bo te wartości, które są zagrożone przez ideologie politycznej poprawności, to nie tylko wartości chrześcijańskie.

Także zdroworozsądkowe…
Zgadzam się. Zdrowy rozsądek dyktuje na przykład, że małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny, a nie dwóch kobiet. A mam wrażenie, że my się często takich prostych i zdroworozsądkowych prawd wstydzimy.

Ale czy jednostka może o tę prawdę walczyć? Czy to nie jest sprawa całej społeczności – albo działamy wszyscy, albo nikt?
Jednostka jest ważna, zaangażowanie każdej osoby wywiera wpływ pozytywny. Zwłaszcza, gdy głosi własne świadectwo. Teraz nasuwają mi się na myśl dwie wybitne jednostki, takimi są Jan Paweł II i Kardynał Stefan Wyszyński. Musimy mieć jednak świadomość, że to byli prawdziwi giganci ducha. My, którzy im nie dorastamy, jeżeli chcemy wywierać wpływ na kształtowanie Polski, musimy budować wspólnoty. I znowu podkreślę, że nie tylko te chrześcijańskie.

Potrzeba ogromnej wiary i cierpliwości, by w dzisiejszych czasach stać na straży wartości.
John Godson jest symbolem obrony tradycyjnych, polskich wartości. Paradoksalne, bo to człowiek, który przybył do nas z innego kontynentu, ma inny kolor skóry, wychował się w innej kulturze, nie jest katolikiem, a protestantem. Jednak czuje się głęboko przekonany do polskości, co pokazuje jej atrakcyjność oraz wielką siłę wartości, które tkwią w naszej polskiej tradycji.

fot. Mateusz Ostrowski

Mam wrażenie, że Polacy coraz chętniej uczestniczą w życiu społecznym i politycznym. Czy ich zaangażowanie owocuje?

Polskie społeczeństwo jest bardzo pluralistyczne. Jest to coś naturalnego, nie należy się tego obawiać, ani tym bardziej zwalczać. Jednak w ramach tej pluralistycznej wspólnoty, którą tworzy współczesna Polska, powinna jeszcze bardziej postawić na samoorganizację. Powinna tworzyć coś, co ja kiedyś nazwałem Chrześcijańskim Społeczeństwem Obywatelskim. I poprzez swoje działania dążyć do tego, aby wszelkie bliskie nam wartości, którymi staramy się kierować w życiu, były jak najmocniej reflektowane w Polsce.

Piękne, ale czy realne? Wydaje się zbyt proste.
Ale wcale takie proste nie jest. Nie możemy zapominać, że wśród nas są też tacy, którzy tych wartości nie podzielają i są wobec nich obojętni. A co gorsze, są i tacy, którzy bardzo wrogo do tych wartości podchodzą. Oni zawsze będą próbowali je zniszczyć.

Gdzie więc mamy szukać złotego środka?
To jest kwestia siły naszej wiary, naszych przekonań, naszej odwagi, czy zdołamy przeciwdziałać tym dążeniom. Chrześcijaństwo jest religią sprzeciwu wobec praw tego świata. Ale musimy pamiętać, że jesteśmy pokoleniem uprzywilejowaniem. To nie jest czas prześladowań.

Czasem mam co do tego poważne wątpliwości…
Wiek XX był czasem bardzo trudnym dla chrześcijan. Byli oni mordowani tylko dlatego, że otwarcie powierzali się Chrystusowi. A dzisiaj? Wystarczy trzymać się światła, które płynie do nas z góry i nie zatracać go w mrokach współczesnego świata. Po prostu być wiernym, a wtedy wszystko się jakoś ułoży.

Rozmawiała: Aleksandra Dyjak

The following two tabs change content below.