„Chciałem zostać księdzem, bo miałbym nieograniczony dostęp do opłatków” – Kabaret Moralnego Niepokoju

kmnNa deskach Chełmskiego Domu Kultury mogliśmy oglądać występ jednego z czołowych polskich kabaretów – Kabaretu Moralnego Niepokoju. O programie artystycznym oraz inspiracjach w skeczach, w rozmowie z Sylwią Kędzierawską, opowiedzieli Robert Górski, Rafał Zbieć, Mikołaj Cieślak i Przemysław Borkowski.

Sylwia Kędzierawska: Nie wiem, czy wiecie, ale sum osiąga dojrzałość płciową w wieku 3-6 lat. Skąd wzięła się nazwa programu „Pogoda na suma”?
Rafał Zbieć: Nawet o tym nie wiedzieliśmy. (śmiech)
Robert Górski: Mikołaj wymyślił nazwę. Otóż był świadkiem pewnej sytuacji w szpitalu psychiatrycznym. Człowiek oglądający świat zza krat, przyglądał się pogodzie. Stwierdził, że jest idealna pogoda na suma. Prawdopodobnie był to wędkarz.
Mikołaj Cieślak: Także w piosence końcowej programu jest hasło „Pogoda na suma”.

S.K.: Skąd czerpiecie pomysły na skecze?
Rafał Zbieć: Najczęściej z życia codziennego. W świecie, który nas otacza jest dużo sytuacji, z których czerpiemy pomysły.

S.K.: A jaka sytuacja była największą inspiracją?
Robert Górski: Tutaj przypomina mi się, gdy odrabiałem lekcje z moim synem. Świadkiem tego była babcia. Po całej sytuacji zapisałem sobie naszą rozmowę i stworzyłem skecz kończący program. Cieszy się on dużą popularnością, bo ludzie odnajdują w nim własne doświadczenia życiowe.

autografS.K.: Macie w planach skecze o tematyce politycznej?
Rafał Zbieć: Nie zajmujemy się już polityką.
Robert Górski: Chcemy pisać takie skecze, które możemy dłużej grać. Polityka wciąż się zmienia, a i politycy się zmieniają. W związku z tym wolimy zająć się codziennymi tematami, które są bliskie społeczeństwu.
Rafał Zbieć: Tak, jak tragedie greckie są grane po x wiekach, tak też my byśmy chcieli, żeby nasze skecze tyle przetrwały.

S.K.: Kim chcieliście zostać, jak byliście mali?
Robert Górski: Jak byłem mały chciałem zostać księdzem, bo miałbym nieograniczony dostęp do opłatków, a bardzo mi smakowały.
Mikołaj Cieślak: Chciałem być pisarzem. Bardzo sławnym!
Przemysław Borkowski: Ja też chciałem być pisarzem, ale raczej trochę mniej znanym.
Rafał Zbieć: Ja natomiast bardzo chciałem być dziennikarzem, tak jak Pani będzie w przyszłości.
Robert Górski: A ja przypomniałem sobie, że chciałem być chłopakiem jakiejś zagranicznej modelki, ale mi się to nie udało.
Rafał Zbieć: Ale zawsze może się to jeszcze udać. (śmiech)

S.K.: Spotykacie się poza próbami i występami?
Robert Górski: Czasami się spotykamy..
Rafał Zbieć: …ale bardzo rzadko. Często spotykamy się na próbach i występach. Ciężko znaleźć dzień bez naszych spotkań zawodowych.
Przemysław Borkowski: Jeżeli już się spotykamy to najczęściej z naszymi żonami i dziećmi.

S.K.: Z kim z Waszego zespołu nie zostawilibyście dziecka?
Rafał Zbieć: Dobre pytanie. (śmiech)
Przemysław Borkowski: Zależy jakiej płci.
Rafał Zbieć: Zależy ile to dziecko ma lat. (śmiech)
Robert Górski: Bardzo często nasze dzieci z nami podróżują. Jak ktoś z rodziców dziecka gra w skeczu to zostaje ono z nami. Super się bawimy, więc myślę, że mamy do siebie zaufanie.

S.K.: Czy możemy liczyć na to, że Wasze dzieci będą kontynuować dzieło swoich rodziców?
Rafał Zbieć: Jak patrzę na swoją córkę, to ona się bardzo do tego rwie. Musiałaby przekonać syna Roberta, dwie córki Mikołaja i dzieci Przemka.
Robert Górski: Mój syn też ma ochotę być kabareciarzem lub rysownikiem. Ostatnio nawet wymyślił kilka żartów.

S.K.: Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów na scenie oraz w tworzeniu nowych skeczów!
Robert Górski:
My także dziękujemy.

The following two tabs change content below.
Sylwia Kędzierawska

Sylwia Kędzierawska

Studentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Ulubiony zespół to bez wątpienia One Republic. Uwielbia słuchać wersów Pezeta. Książka do której często wraca: "Uratuj mnie" Guillaume Musso. Największe marzenie? Zwiedzić Los Angeles i Nowy Jork.