Budka Suflera – pożegnanie z Lublinem

4444jpWzruszający, ekscytujący, niesamowity – takie słowa słyszałem z ust widzów po zakończeniu blisko trzygodzinnego koncertu Budki Suflera. W ten artystyczny sposób, w towarzystwie niezwykłych osobistości, grupa pożegnała się z rodzinnym Lublinem.

Koncert „Memu miastu na do widzenia” miał miejsce w czwartek, 18 września 2014 na Placu Zamkowym w Lublinie. Ponad dwudziestotysięczna widownia, zgromadzona w sektorach pod ogromną sceną, schodach pod Zamkiem i moście, była świadkami wyjątkowego widowiska przygotowanego specjalnie dla miasta.

O godzinie osiemnastej swoim występem imprezę rozpoczęła ukraińska formacja S.K.A.Y. W obliczu zaistniałej sytuacji i naszych wschodnich sąsiadów ich obecność nabrała szczególnego akcentu. Wokalista Oleh Sobchuk mówił m.in. o miłości do swojego kraju i potrzebie pokoju, za co otrzymał wyrazy uznania ze strony publiki.

Następnie, choć na krótko, scenę przejęła Lubelska Federacja Bardów, świętująca w tym roku swoje piętnastolecie. Napięty grafik i konieczność szybkiej ewakuacji do Teatru Starego czasowo ograniczyła grupę, która zaprezentowała tylko kilka utworów. A szkoda…

Wreszcie przyszła pora na główną część programu. Bez zbędnych fanfar za perkusją zasiadł Tomasz Zeliszewski, klawisze przejął „nadworny kompozytor zespołu” Romuald Lipko, gitary – Wojciech Cugowski, Mieczysław „Mechanik” Jurecki wraz z Łukaszem Pilchem, a sekcją basową zajął się natomiast Mirosław Stępień. Do stojącego pośrodku mikrofonu podszedł Krzysztof Cugowski i tak po czterokrotnym wybiciu rytmu na hi-hat’ie zabrzmiała tytułowa piosenka koncertu.

W odgrywaniu klasyków Budki Suflera miało miejsce kilka „przerywników” pod postacią występów zaproszonych gości. Pierwszy z nich, wywodzący się ze Szkocji frontman Genesis (1996-1999) – Ray Wilson, wraz z Krzysztofem Cugowskim zaśpiewał polsko-angielską wersję „Snu o dolinie” (lub, jak kto woli – „Ain’t No Sunshine” Billa Withersa). Potem scena należała tylko do następcy Phila Collinsa, który odegrał trzy klasyki, w tym nieśmiertelne „Blowing in the wind” Boba Dylana oraz „In the air tonight”.

Miejsce Wilsona niemalże natychmiast zajęła inna, równie wyjątkowa osobistość. Joanna Czarnecka, znana szerszemu audytorium jako Ruda z zespołu Red Lips. Obdarzona rzadko spotykanym, pięknym głosem artystka, w towarzystwie całego składu Budki zaśpiewała trzy utwory z repertuaru Izabeli Trojanowskiej i Urszuli, a konkretnie – „Za darmo nic”, „Luz blues, w niebie same dziury” i „Dmuchawce, latawce, wiatr”.

Równie atrakcyjnym momentem było pojawienie się Piotra Cugowskiego, prezentującego kompozycje „Nie wierz nigdy kobiecie” i „Za ostatni grosz” pochodzące z czasów, gdy wokalistą Budki Suflera był nieżyjący już Romuald Czystaw.

Kulminacyjny punkt koncertu miał dopiero nadejść. W trakcie intro improwizacyjnego duetu Lipko-Jurecki, przy gromkich owacjach do zespołu dołączył Felicjan Andrzejczak. Psychodeliczna „Noc komety” rozniosła się po całym placu i okolicach, a istna legenda przyszła zaraz potem. Można było się wzruszyć, gdy dwadzieścia tysięcy osób odśpiewało „Jolka Jolka pamiętasz”, aż do ochrypnięcia.

Każdy koncert pokazuje, iż to właśnie publika jest ważniejsza od artystów, rzecz jasna w pozytywnym znaczeniu. Po formalnie ostatniej kompozycji „Jest taki samotny dom”, na wyraźne życzenie fanów skandujących pod sceną słowa „Jeszcze jeden!”, Budka Suflera zaserwowała jeszcze cztery bisy. Zapewne zagorzałym wielbicielom formacji nie przeszkadzałoby granie do białego rana, jednak jak to śpiewała Anna Jantar – „Nic nie może przecież wiecznie trwać”.

Przygotowanie sprzętu, konkretnie – oświetlenia i nagłośnienia dopięto na ostatni guzik, czego nie można powiedzieć o transmisji live w serwisie YouTube. Jak ludzie nie mogący pojechać do Lublina z różnych względów mają czerpać przyjemność, skoro zapisu video nie da się oglądać? Widz może zetknąć się z przerwami w obrazie lub ścieżce dźwiękowej. A co najgorsze, niektórych ważnych utworów (w tym „Jolki”) w ogóle nie ma… Czarę goryczy przelewa wyskakujący co chwila pasek z listą sponsorów. Jak widać, najwięcej frajdy mieli widzowie oglądający koncert na własne oczy.

Budka pożegnała Lublin w przepięknym stylu, wykonując na żywo swoje największe przeboje. Pożegnalne tournee trwa do grudnia i zakończy je występ w Arena Kraków 14 grudnia. Po drodze zespół zagra jeszcze kilka koncertów w kraju, a także za granicą (w Wiedniu, Berlinie, Londynie, Manchesterze i Dublinie). W ten oto sposób swoją działalność kończy pionier polskiego rocka progresywnego.

Zapis koncertu „Memu miastu na do widzenia”:

The following two tabs change content below.
Michał Abramek

Michał Abramek

Pochodzący z prowincjonalnego miasta w województwie lubelskim student Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, założyciel Agencji Reporterskiej "PassionTV" oraz kanału "Bez Cenzury". Preferuje zamiłowanie do starej, dobrej muzyki, jaka bawiła starsze pokolenia, zapalony fan rocka progresywnego, hard rocka i muzyki awangardowej bez ustanku poszukujący nowych, ciekawych brzmień.