„Broni nie złożę. Munduru nie zdejmę. Tak mi dopomóż Bóg”

Henryk_DobrzańskiZ perspektywy czasu moglibyśmy nazwać go Żołnierzem Wyklętym. Jego działalność nie była afirmowana przez dowództwo Związku Walki Zbrojnej, a jego oddział był traktowany jako partyzancki, mimo iż nikt z jego członków nie zdjął nigdy munduru Wojska Polskiego. Mowa o mjr Henryku Dobrzańskim ps. Hubal, który mimo przeciwności losu i braku wsparcia od dowództwa konspiracji w Warszawie, postanowił walczyć na własną rękę z siłami niemieckimi, tworząc najbardziej znany oddział zagończyków w pierwszej fazie II Wojny Światowej.

Kariera majora

Henryk Dobrzański urodził się w 1897 roku. Pochodził z rodziny szlacheckiej, o tradycjach powstańczych. Po rozpoczęciu I wojny światowej dołączył do Legionów Polskich organizowanych na terenie zaboru rosyjskiego. Po „kryzysie przysięgowym” wraz ze znaczną częścią swojej brygady został przydzielony do Polskiego Korpusu Posiłkowego.  W końcowym okresie wojny został uwięziony w obozie internowania, z którego udało mu się uciec.

Walka o granice nowo powstałego państwa polskiego również nie uszła uwadze Henryka Dobrzańskiego. W listopadzie 1918 roku został awansowany do stopnia plutonowego. Brał udział w wojnie polsko – ukraińskiej oraz polsko – bolszewickiej. Jego poświęcenie zostało zauważone przez najwyższych przedstawicieli Wojska Polskiego, za co został odznaczony Krzyżem Walecznych oraz Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtutti Militari.

W 1921 roku Henryk Dobrzański mógł szczycić się kolejnym awansem. Został porucznikiem oraz dowódcą 4. Szwadronu 2. Pułku Szwoleżerów Rokitniańskich. W owym czasie jego kariera nabierała tempa, nie ze względu na realne osiągnięcia wojskowe, ale z uwagi na sukcesy sportowe. Wszechstronny Konkurs Konia Wierzchowego był motorem napędowym jego dalszych profitów, związanych z Wojskiem Polskim. Reprezentował Polskę na 11 międzynarodowych zawodach (6 pierwszych nagród i 30 dalszych). Jego największym osiągnięciem było zdobycie, w 1925 roku, nagrody dla najlepszego jeźdźca wszystkich narodów. Godnym podkreślenia jest fakt uczestnictwa Henryka Dobrzańskiego w szerokiej kadrze olimpijskiej na Igrzyskach w Amsterdamie w 1928 roku.

W 1927 roku, przede wszystkim ze względu na zaangażowanie sportowe, został majorem Wojska Polskiego. Jego charakter powodował częste zmiany jednostek wojskowych. Nie potrafił na dłużej przystosować się do panujących warunków, co skutkowało licznymi konfliktami, które doprowadziły, w połowie 1939 roku, do przeniesienia go w stan nieczynny.

„Hubal” na wojnie

Wybuch II Wojny Światowej zmienił sytuację majora Dobrzańskiego. Otrzymał on przydział do 110. Pułku Rezerwowego Ułanów w roli zastępcy dowódcy.

Jego jednostka rozpoczęła marsz w kierunku Lasów Augustowskich. W tym czasie stoczyła kilkanaście potyczek z Wehrmachtem oraz brała udział w obronie Grodna przed Armią Czerwoną.

Kapitulacja miasta spowodowała rozkaz gen. Przeździeckiego, któremu podległy był 110. Pułk Ułanów, aby zależne od niego  oddziały przedostały się na Litwę. Jednostka, w której służył Dobrzański, nie wykonała rozkazu i podjęła samodzielną inicjatywę pomocy atakowanej Warszawie. Ruszając w stronę stolicy Ułani byli skazani na opór zbrojny ze strony Armii Sowieckiej.

Po ciężkich walkach nad Biebrzą ówczesny dowódca płk Jerzy Dąbrowski rozwiązał oddział, co spotkało się z nieprzychylną reakcją jego członków. Major Henryk Dobrzański zdecydował się stanąć na czele 180 żołnierzy i brać z nimi udział w dalszych walkach. Oddział Dobrzańskiego dotarł na przedpola Warszawy 27 września. Dla polskiej stolicy nie było już ratunku, o czym poinformowano Dobrzańskiego, gdy przebywał w miejscowości Krupki.  Major stanął przed trudnym wyborem. Mógł ewakuować się do Francji, rozwiązać jednostkę bądź kontynuować walkę. W owej wsi  postanowiono o nie zdejmowaniu munduru i przebijaniu się na Węgry z zamiarem dotarcia na tereny Francji.

Samowolna partyzantka

Na początku października około 50 osób, z mjr Dobrzańskim na czele, przekroczyło Wisłę i udało się w kierunku Gór Świętokrzyskich. Podczas tego marszu możemy datować pierwsze potyczki oddziału z siłami niemieckimi. Po dotarciu do celu, jakim była Kielecczyzna, a konkretnie gajówka Podgórze,  Henryk Dobrzański zakomunikował swoim podwładnym decyzję o pozostaniu w kraju do czasu ofensywy alianckiej, na którą liczono wiosną 1940 roku. Pierwsze dni października to początek budowania konspiracji przez Henryka Dobrzańskiego. Nakazał on wszystkim swoim żołnierzom, aby nadali sobie pseudonim, sam przyjmując Hubal, oraz rozpoczął organizować tzw. ośrodki bojowe, które miały szkolić nowo przybyłych do oddziału żołnierzy. W miejscowości Zychy opracowany został schemat organizacji Okręgu Bojowego Kielce, który miał być częścią składową Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego. Sprawne przemieszczanie się jednostki powodowało znaczny wzrost liczby żołnierzy. W lutym 1940 roku liczebność oddziału wynosiła 320 osób.

Do marca 1940 roku Hubal ukierunkował swoją działalność na szkolenia wojskowe oraz organizowanie konspiracji. Potyczki z nieprzyjacielem nie były na porządku dziennym. 13 marca 1940 roku do Gałek, czyli ówczesnego miejsca postoju oddziału, przybył płk Leopold Okulicki, Komendant Okręgu Łódzkiego Związku Walki Zbrojnej, z rozkazem likwidacji oddziału. Mjr Henryk Dobrzański postanowił dać wolny wybór swoim podkomendnym. W tej sytuacji oddział opuścili prawie wszyscy oficerowie i znaczna część żołnierzy, przechodząc do konspiracji w ramach ZWZ.

Przy Henryku Dobrzańskim pozostała wierna grupa około 70 osób, która skupiała się nadal na organizowaniu własnej konspiracji bez poparcia Ogólnopolskiego Związku Walki Zbrojnej. Wiosną Niemcy rozpoczęli akcję zwalczania polskiego podziemia zbrojnego, co wiązało się również z uderzeniem w oddział Hubala. 30 marca pod Huciskami doszło do większej potyczki, w której Hubalczycy zniszczyli batalion piechoty Wehrmachtu. Następnie 1 kwietnia pod Szałasem doszło do kolejnego starcia, gdzie przeważające siły wroga nie zdołały pokonać dobrze zorganizowanego oddziału Hubalczyków. Po tych starciach Niemcy rozpoczęli odwet wobec ludności cywilnej. Palono wsie i mordowano ludzi na szlaku Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego.

Początki końca oddziału partyzantki Dobrzańskiego

Major z wielkim smutkiem przyjmował wiadomości o działaniach nieprzyjaciela. Obwiniał siebie za śmierć bezbronnych ludzi. Mimo, iż jego dyspozycja psychiczna uległa zachwianiu nie zaniechał walk. Nękany oddział ciągle zmieniał miejsca postoju, unikając obław i zasadzek. Charakterystyczne przemieszczanie się jednostek spowodowało brak możliwości ich złapania. Dowództwo niemieckie dążyło do jak najszybszego zlikwidowania oddziału Hubala. Tworząca się specjalna grupa złożona z formacji SS, batalionów Wehrmachtu i jednostki czołgów, razem blisko 8 tysięcy żołnierzy, miała na celu złapanie niesfornych buntowników. W kwietniu Hubal przeniósł się w lasy Spalskie, a pod koniec miesiąca  dotarł w okolice wsi Anielin, gdzie zarządził postój.

Tam Oddział Wydzielony Wojska Polskiego został okrążony przez wspomnianą przeze mnie grupę oddziałów niemieckich. Sytuacja nie pozwalała majorowi długo czekać z decyzją. Musiał albo wydać walną batalię nieprzyjacielowi albo podstępnie uciec. Zadecydował, że ewakuacja będzie najlepszym rozwiązaniem. 30 kwietnia o świcie oddział Hubala próbował przedrzeć się przez jednostki wroga, lecz wpadli oni w zasadzkę. Jedna z kul śmiertelnie raniła mjr Henryka Dobrzańskiego. Jego zwłoki Niemcy przewieźli prawdopodobnie do Tomaszowa Mazowieckiego i  pochowali je w paśmie leśnym między Ciechanowem, a Lubochnią.

Za zasługi wojenne otrzymał on pośmiertnie Krzyż Virtutti Militari IV klasy.

 

The following two tabs change content below.