„Jeżeli przyjaciele potrafią być szczerzy, wtedy łatwiej jest naprawić samego siebie” – Kamil Bednarek

DSC_0263Od trzech lat Kamil Bednarek, którego piosenki podbijają listy przebojów, jest na ustach milionów ludzi. Na jego punkcie szaleją rzesze fanek. Wiecznie uśmiechnięty i pełen pozytywnej energii opowiedział, co mu w duszy gra.


Dopiero co wróciłeś z trasy, a tu kolejny koncert. Tym razem grałeś w Lublinie (red. Kozienalia 2014). Lubisz tu przyjeżdżać?
Lublin to są moje rodzinne strony, więc zawsze, kiedy tu wracam, czuję się jak w domu. Dzisiaj właśnie wróciłem od babci, najedzony przepysznymi smakołykami. Dało mi to podwójną siłę na scenie. Cieszę się bardzo, ponieważ zbierały się jakieś dziwne chmury nad Lublinem, ale basem chyba je przegoniliśmy (śmiech).

Kochają Cię. Przyszli tu specjalnie dla Ciebie. Nawet nie wystraszyły ich te czarne chmury, zmierzające w naszą stronę.
Ja kocham ich. Dlatego tym bardziej jestem zadowolony, że wszystko się udało.

Co Cię najbardziej zaskoczyło i najbardziej Ci się spodobało podczas dzisiejszego wieczoru?
Fajna energia. Bardzo mi się podobało, jak ludzie reagowali na to, co do nich mówię. W którymś momencie koncertu poczułem, że nie ma tych barier, które zależało mi, żeby ściągnąć. W ogóle wszyscy skupieni tylko na tej energii i muzyce – to było fajne.

DSC_0445

Bardzo cieszymy się, że Ci się podobało, zwłaszcza, że często tu koncertujesz. W ubiegłym roku byłeś  w Świdniku. Co Cię tu tak przyciąga?
Może właśnie to, że tęsknie za tymi stronami. W serduchu zawsze będę miał wspomnienia, jak od dzieciaka tu przyjeżdżałem. Są to bliskie mi miejsca. Fajnie dzielić się dobrą energią, zwłaszcza, że teraz jestem cały czas w rozjazdach i kiedy widzę te rodzinne strony, napełnia mnie to wielką radością.

Widać było tę dodatkową energię na scenie. 
Dzisiaj byłem tak nabuzowany, nie mogłem się doczekać, kiedy wyjdę na scenę. Skakałem cały czas krzycząc: wypuśćcie mnie już! Czułem się, jak przed jakąś walką (śmiech).

Skąd bierzesz tyle energii?
Właśnie  chyba od ludzi, wiesz? To jest tak, że nawet kiedy czasami mam ciężki dzień, jestem zmęczony, wychodzę na scenę i widzę, co się dzieje przede mną, to jest nie do opisania. Patrzy na Ciebie masa ludzi, czekających na te dobre słowa.

Jeśli tak ważni dla Ciebie są ci ludzie przybywający, żeby posłuchać Twoich utworów, czym jest według Ciebie koncert?
Nie uważam, że koncert to jest tylko odgrywanie piosenki. Dla mnie to jest spotkanie
z ludźmi. Jest to dobry czas, żeby przemycić między utworami jakieś słowa, które pootwierają im oczy, przypomną im o ważnych rzeczach. Kiedy widziałem, jak przytulają swoich przyjaciół, przecież to jest najpiękniejszy widok, jaki może być. Ludzie, którzy są z bliskimi, którzy nie mają w sobie złych emocji, tylko tulą się do przyjaciela. W dzisiejszych czasach ludzie boją się wrażliwości. Dla mnie to jest jedna z głównych misji, pokazywać ludziom, że to nie boli, że warto otwierać się na drugiego człowieka, że każdy ma w sobie dobrą energię, którą może się podzielić z innym człowiekiem. Wtedy jest o wiele przyjemniej. Euforię, która dzisiaj była, będę pamiętał długo i odczuwał ją do końca wieczoru.

Sama popłynęłam na fali Twojej energii, tuląc się do mojej przyjaciółki. 
DSC_0372To jest właśnie to. Trzeba im mówić, że są bardzo ważni. Jest mało szczerości w dzisiejszym świecie. Jeżeli przyjaciele potrafią być szczerzy, bo tak powinno być w przyjaźni, wtedy łatwiej jest naprawiać samego siebie, zauważać swoje błędy. Tak w ogóle – pozdrawiam wszystkich Waszych przyjaciół!

Twój grafik jest wypełniony po brzegi, codziennie masz koncerty. Czy w takim natłoku obowiązków masz czas na wydanie nowej płyty?
Jesteśmy w trakcie produkcji, jednak utworów jest za dużo, więc teraz muszę powybierać te odpowiednie. Pracujemy nad ułożeniem utworów w całość. Będzie na pewno bardziej żywiołowa niż poprzednia, nie zatracając przy tym przekazu. Jest on bardzo ważny. Ja piszę utwory oparte na własnych doświadczeniach. Chciałbym, żeby były one w towarzystwie miłych, energetycznych bitów, które będą kontrastem do poprzedniej płyty.

W Twoich tekstach można usłyszeć konkretny przekaz. W wielu współczesnych utworach tego brakuje, jak myślisz, dlaczego tak jest?
Może to przez natłok piosenek. Dzisiaj jest bardzo łatwo nagrać cokolwiek. Wielu artystów skupia się za bardzo na tym, żeby od razu być znanym, sławnym. To strasznie gubi. Jeżeli człowiek gra tylko po to, jego kariera nie potrwa długo. Można oszukiwać ludzi przez rok, ale potem nie. Polacy nie są głupi, wyczuwają, że coś jest nie tak. Ludzie, którzy faktycznie mają pasję, którzy będą poświęcać swój czas głównie po to, żeby realizować siebie w tym dziele, robić coś dla innych, pisać historie tylko dla siebie, będą trwać cały czas.

Widzisz w tym natłoku sztucznie świecących „gwiazdek” jakieś lśniące perełki?
Jest kilka takich zespołów, tak jak HEY – bardzo lubię ten zespół, bo też piszą historie. Kazik, Farben Lehre – zespoły, które grają masę lat i to się sprawdza. Bo jest to szczere. Przekaz, muzyka walcząca. Ja zawsze będę wspierał takie grupy. Z młodych kapel jest też kilka, w które ja mocno wierzę, na przykład Raggafaya, Pajujo. To takie moje zaprzyjaźnione zespoły.

Te młode zespoły mają Twoje wsparcie. Ty sam już wiele osiągnąłeś, jesteś rozpoznawalny, więc pomagasz im swoją osobą. Co Tobie pomogło w zrealizowaniu marzeń i jaki masz w tym cel?
Ja miałem wiele szczęścia. Udało mi się, ale nie wierzę w przypadki. Poszedłem do programu tak, żeby się sprawdzić, zobaczyć, jak to wygląda od środka. Nagle się okazało, że dostałem misję i muszę ją przyjąć na klatę. Trzeba będzie walczyć i brnąć cały czas do przodu.

DSC_0400

Obserwowałam Twoje początki na wielkiej estradzie, z szerszą publicznością. Jak wspominasz udział w programie Mam talent?
To są miłe wspomnienia. Czasy, kiedy jeszcze nie byłem świadomy tego,
co mnie czeka. Poświęcając temu moje trzy lata spędzone na podróżowaniu i tworzeniu muzyki, dostałem przyspieszony kurs dojrzewania, który mi bardzo pomógł wyeliminować niektóre wady w sobie. Jeszcze jest ich pewnie masa i dużo rzeczy będę musiał zmieniać, ale czuję się na prawdę silniejszy i pewniejszy w tym, co robię. Dziś, kiedy wychodzę na scenę, wiem, po co tam jestem. Czuję, że jestem potrzebny tym ludziom  i  vice  versa. To jest taka swego rodzaju symbioza, o którą chciałbym zawsze dbać. Zależy mi, aby pamiętali, że nie robię tego, bo muszę, tylko dlatego, że to kocham. Chcę pisać piosenki, historie dla nich. Chcę, by wiedzieli, że będąc zwykłym, szarym człowiekiem, mając pasję, a przede wszystkim wierząc w siebie, jesteś w stanie stać się wzorem dla innych. Ja bardzo bym chciał być inspiracją dla ludzi, którzy mają pasję, ale nie mają wiary w to, że może im się coś udać. A właśnie trzeba wierzyć.

Nie zawsze miałeś lekko. Taka szybka kariera niesie za sobą również konsekwencje. W jaki sposób wpłynęły na Ciebie?
Nie przelewało mi się przez pół życia, ciągle miałem pod górkę. To miało swój cel. Chodziło o to, abym był gotowy na to, co dzieje się teraz, na te wszystkie starcia z przeciwnościami, które mnie spotykają. Łatwo jest paść, potem ciężko się podnieść, dlatego też chciałbym pamiętać o tym, że to ludzie są ważni, a nie całe to zamieszanie, sława i pieniążki, mimo że też są potrzebne, ale nie najważniejsze. To ludzie są najważniejsi w tym wszystkim. I niech tak zostanie.

Dziękujemy za poświęcony czas nam i naszym czytelnikom.
Bardzo dziękuję.

The following two tabs change content below.
Kinga Rozwód

Kinga Rozwód

Mówi się, że nie ocenia się książki po okładce, a jednak to przez pierwsze 20 sekund możemy zrobić na kimś wrażenie. Nadal sądzisz, że wygląd nie ma znaczenia? Kiedy już przyciągniesz kogoś swą zadbaną urodą, zatrzymaj osobowością i wiedzą. Mogą w tym pomóc przeczytane książki, obejrzane filmy i wiedza ludzi, których spotykamy na swej drodze. O ile potrafimy ich słuchać. Zwiększ swą dawkę uśmiechu każdego dnia i zarażaj nim innych. Ciesz się każdym dniem, jakby był ostatni, ale nie zapominaj, że życie jest kruche. Krocz przez życie z wielkim uśmiechem na twarzy. To cała ja.
Kinga Rozwód

Ostatnie wpisy Kinga Rozwód (zobacz wszystkie)