10 lat Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej

Uroczyste obchody dekady działalności naszego instytutu to okazja do wspomnień. O zawiłej historii wydziału i najważniejszych podejmowanych przez niego inicjatywach, opowiedzieli nam wykładowcy, którzy na zawsze zapiszą się w jego historii – wszak oboje piastowali urząd dyrektora IDiKS.

Fot. Tomasz Koryszko/KUL

Pierwszy semestr był ciężki – wspomina profesor Karol Klauza. Do dyspozycji Instytutu były dwie sale na Kampusie Głównym. IDIKS powstał na kanwie dawnego Instytutu Socjologii i dziennikarstwo początkowo było specjalizacją na studiach kształcących socjologów. Urząd miasta zaproponował dzierżawę dawnych budynków wojskowych i właśnie to miejsce stało się synonimem dziennikarstwa na KUL-u. „Majdanek” wywołuje ciepłe wspomnienia u absolwentów chociaż początkowo brakowało tam mebli i było bardzo zimno. Ale studia to nie tylko budynki, te wszystkie przyziemne sprawy zostały przecież rozwiązane, by kształcić kolejnych adeptów dziennikarstwa. Młodzi, kreatywni i głodni wiedzy – właśnie dzięki takim studentom na IDIKS rozpoczęło się wiele pięknych inicjatyw. W instytucie działa jego równolatka – gazeta studencka Coś Nowego. Dziennikarze CN nie boją się podejmować trudnych tematów, relacjonują wydarzenia, a także dzielą się z czytelnikami pomysłem na spędzenie wieczoru przy sprawdzonej książce czy dobrym filmie. Materiały audiowizualne z ważnych dla Instytutu momentów powstają dzięki Passion tv. Studenci robią szlify w montażu, nagrywaniu dźwięków, tworząc przy tym świetne materiały. Przed młodymi reporterami świat stoi dosłownie otworem – również dzięki wyjazdom w ramach programu Erasmus. Nie trzeba od razu żegnać się z KUL-em na przynajmniej semestr. Dr Wojciech Wciseł angażuje aktywnych żaków w kilkudniowe projekty Erasmus+, podczas których mają oni okazję odbyć warsztaty i dobrze się bawić, razem z młodymi ludźmi z całej Europy.

Przez 10 lat istnienia IDiKS, pracownicy i studenci dowiedli, że studiowanie to nie tylko męczące wykłady i stres przed egzaminem. Ostatnią dekadę urozmaiciło wiele pamiętnych wydarzeń, które na stałe zagościły w akademickim kalendarzu. Wśród nich wyróżnia się oczywiście gala przyznania Akademickiego Lauru Dziennikarskiego „AKLAUD”. Jak mówi prof. Justyna Szulich-Kałuża, Dyrektor Instytutu, wydarzenie jest o tyle ważne, że skupia trzy partnerskie uczelnie: KUL, UMCS i WSPA, zaś nasz Instytut miał okazję być instytucją goszczącą dwukrotnie w ciągu minionych 10 lat.

Zeszłoroczna edycja Gali była niezwykle udana, zwłaszcza że nagrodzona została nasza absolwentka, pani Martyna Podolska — przypomina Pani Profesor.

Inicjatywa zapoczątkowana – podobnie jak sam Instytut – przez śp. o. prof. Leona Dyczewskiego, ma na celu docenienie dziennikarzy, którzy angażują się też w dydaktykę studentów dziennikarstwa i stanowią wzór do naśladowania. Bardziej kameralna, ale nie mniej ważna, jest uroczystość przyznania Pierścienia Prymusa. Od 2011 roku jest on wręczany absolwentkom (ponieważ jak dotychczas były to jedynie panie) z najwyższą średnią ocen. Takie wyróżnienie to nie tylko lepszy start dla zawodowej kariery, ale i wyjątkowa pamiątka, jeszcze bardziej zbliżająca do Almæ Matris. Inną ważną inicjatywą jest doroczny Międzyuczelniany Konkurs Oratorski, współorganizowany wraz z kierunkiem Retoryki Stosowanej. Uczestnicy, przy pomocy pięknej mowy, mogą przypomnieć zgromadzonym ważną rolę słowa, zagubioną nieco w dobie komunikacji obrazkowej. Warto wspomnieć także o publikacjach, a zdecydowanie jest się czym pochwalić. Wybitne opracowania i publikacje, a także księgi jubileuszowe to duma naszego Instytutu. Z tych ostatnich dwie zasługują na szczególną uwagę: pierwsza, poświęcona pracy twórczej prof. Leszka Mądzika, druga zaś, dedykowana prof. Karolowi Klauzie, który przez dwie kadencje kierował Instytutem.

Profesor Szulich-Kałuża zwraca uwagę na podstawową niedogodność, jaką do dziś jest oddalenie od Kampusu Głównego:

Od samego początku trudnością było to, że jesteśmy daleko od Al. Racławickich. Wydawało nam się, że zbudujemy bardzo dynamicznie rozwijający się Kampus, to się jednak nie udało. KUL kojarzony jest przede wszystkim z Al. Racławickimi i myślę, że dziennikarstwo jako kierunek też powinno być ulokowane tam, gdzie życie, wydarzenia kulturalne i naukowe. To by bardzo nas rozwijało jako przyszłych dziennikarzy.
Po drugie — zaplecze medialne. Jeśli chodzi o wyposażenie w sprzęt, to była nasza pięta Achillesowa, chociaż świetnie sobie z tym poradziliśmy. Nawiązaliśmy współpracę z lokalnymi mediami: Telewizją Lublin, Radiem Lublin, z Kurierem Lubelskim. Tam nasi studenci mogli obserwować, jak pracuje się w profesjonalnych studiach, w profesjonalnych redakcjach. Sukcesem jest to, że udało nam się opracować koncepcję Akademickiego Centrum Medialnego i ono już powstaje.

Profesor Karol Klauza podkreślił, że pomimo wszystkich przeciwności, Kampus Wschodni okazał się sukcesem. Zasługa ta idzie jego zdaniem na konto współpracy profesjonalnej i przyjaznej kadry z ambitnymi i wprost tryskającymi inicjatywą studentami. Ten rok akademicki będzie jednak ostatnim, spędzonym w tym wyjątkowym miejscu. Zmiana zagwarantuje wiele nowych perspektyw oraz większą wygodę studiowania. Pewne jest jednak, że budynki byłych wojskowych koszar przy ulicy Męczenników Majdanka, na zawsze zapisały się w zbiorowej pamięci dziennikarskiego środowiska Lublina.

Artykuł powstał pod redakcją Wiktorii Frej i Agnieszki Sałaty.

 

The following two tabs change content below.
Krzysztof Chomicz

Krzysztof Chomicz

Wiecznie niewyspany student dziennikarstwa. Radomianin całym sercem. Trzeci z dziesięciu, już niebawem milioner, następnie familiarder. Większość czasu zajmuje mi oglądanie meczy Milanu i Barcelony, słuchanie amerykańskiego rapu i nauka prawa.
Krzysztof Chomicz

Ostatnie wpisy Krzysztof Chomicz (zobacz wszystkie)