10 niezwykłych albumów lat 80-tych wg „Coś Nowego!”

1. Black Sabbath – Heaven and Hell (1980)BlackSabbathHeavenPIAS

Rozstanie z Ozzym Osbournem zamknęło pewien rozdział w historii Sabbatów, nie mniej nie był to jeszcze koniec czasów względnego sukcesu. Wszystko leżało w rękach Ronnie’ego Jamesa Dio, który swoim głosem wniósł nową jakość w zespół i płytę. Wystarczy posłuchać pierwszego utworu, by się o tym przekonać. Nie ma to jak Neon Knights czy Heaven and Hell. Słuchać na cały regulator, inaczej się nie da!

 

2. paul2. Paul McCartney – Tug of War (1982)

Płyta znajduje się na szczycie największych sukcesów solowej kariery ex-Beatlesa. Wszystko za sprawą udanej współpracy z producentem Georgem Martinem – odpowiedzialnego niegdyś za muzyczne projekty Czwórki z Liverpoolu. Na płycie obecny jest Steve Wonder towarzyszący Paulowi w hitach What’s That You’re Doing? oraz Ebony and Ivory. Do wyjątkowych momentów należy także wykonany w duecie utwór Get It z udziałem idola Paula
Carla Perkinsa. Płyta wciąga słuchacza swoim urokiem od początku do końca.

 

3. 3.Camel – Stationary Traveller (1984)

Kto nie zna Camel, nie zna tym bardziej Andy’ego Latimera i tego, co potrafi zrobić z gitarą. Ostatni przed dłuższą przerwą album Wielbłąda żyje łkającymi solówkami będącymi głównymi atutami większości kompozycji.

 

4. Marillion 4– Misplaced Childhood (1985)

Lata osiemdziesiąte bez Fisha i Marillionu przypominałyby dziurawą dętkę w rowerze. Co innego znalazłoby się na miejscu Kayleight czy Lavender, o Blind Curve nie wspominając? Znakomity album koncepcyjny o minionych czasach dzieciństwa i utraconej miłości.

 

55. Depeche Mode – Black Celebration (1986)

Piąte wydawnictwo Depeszów przepełnion
e jest pesymizmem i melodiami malowanymi czarnym, elektronicznym brzmieniem. Największą rolę odegrał tu niewątpliwie Martin Gore jako autor tekstów wraz z wokalistą Davem Gahanem. Najlepsza pozycja grupy w latach osiemdziesiątych.

 

66. Def Leppard – Hysteria (1987)

Utrata lewego ramienia przez perkusistę Ricka Allena w wypadku samochodowym nie zatrzymała Leppardów przed nagraniem udanego następcy Pyromanii. Nawet wówczas, gdy należało użyć przerobionego zestawu perkusyjnego na potrzeby jednorękiego perkusisty. Tam, gdzie jest Hysteria, wraz z nią zjawia się żywiołowy Run Riot, przepiękne Love Bites, swobodny utwór tytułowy oraz niezwykle wymowny, poruszający tematykę wojny Gods of War.

 

77. Pink Floyd – A Momentary Lapse of Reason (1987)

Wielki powrót Floydów pod wodzą Davida Gilmoura po okresie czteroletniej hibernacji spowodowanej gorzkimi kaprysami Rogera Watersa. Już pierwsze dźwięki Signs of Life mówią wyraźnie – to już nie to samo co The Final Cut. Gromka obecność sekcji syntezatorów (obsługiwanych przez powracającego w szeregi Ricka Wrighta przy wsparciu Jona Carina) tworzy fundament całości. Pozycja szczególna zwłaszcza przez wzgląd na całą stronę B z Yet Another Movie; Terminal Frost i szczytowym Sorrow.

 

88. Travelling Wilburys – Travelling Wilburys vol.1 (1988)

Jest to właściwie kolejny „debiut” artystów mających w dorobku przeogromne sukcesy osiągnięte z własnymi grupami. Pięciu muzyków. Pięć sił.  Pięć wielkich nazwisk – Harrison, Orbison, Lynne, Dylan i Petty. Oto skład supergrupy Travelling Wilburys zawiązanej w 1988 roku. Wydawnictwo przez blisko rok utrzymywało się w rankingach najchętniej kupowanych płyt. Los sprawił jednak, że przed samym sukcesem komercyjnym na zawał serca zmarł Roy Orbison, którego operowy wokal jest obecny w utworach.

 

99. The Cure – Disintegration (1989)

Kieruję ukłon w stronę jednego z opiekunów naszej gazety, który od niepamiętnych czasów ubóstwia Roberta Smitha i The Cure. Jak sam wyznawał wielokrotnie, właśnie Disintegration jesttym jedynym, najpiękniejszym w całym dorobku”. I należy przyznać rację tym słowom. Podwójny album to absolutna kwintesencja dotychczasowej twórczości Brytyjczyków. Słychać tu piękne i nastrojowe kompozycje (Pictures of You; Plainsong), jak i typowe dla Smitha mroczne wirtuozerie (Prayers for Rain; The Same Deep Water Is You).

 

1010. Queen – The Miracle (1989)

Pomimo postępującej choroby Freddiego Mercurego i problemów w życiu prywatnym Briana Maya (rozpad małżeństwa i śmierć ojca), Królowa trzymała formę po trzyletniej nieobecności. Wszystko zostało zarejestrowane „na luzaka” i bez presji czasu, jaka miała nastać stosunkowo niebawem. Płyta jest zbiorem różnorakich popisów, zaczynając pod lekkiego tytułowego The Miracle po mocne I Want It All, Breakthru i Was It All Worth It. Obok nich swoje miejsce ma Scandal, traktujący o zainteresowaniu mediów stanem zdrowia Freddiego.

The following two tabs change content below.
Michał Abramek

Michał Abramek

Pochodzący z prowincjonalnego miasta w województwie lubelskim student Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, założyciel Agencji Reporterskiej "PassionTV" oraz kanału "Bez Cenzury". Preferuje zamiłowanie do starej, dobrej muzyki, jaka bawiła starsze pokolenia, zapalony fan rocka progresywnego, hard rocka i muzyki awangardowej bez ustanku poszukujący nowych, ciekawych brzmień.