10 niezwykłych albumów lat 70-tych według „Coś Nowego”!

1Derek and the Dominos – Layla And Other Assorted Love Songs (1970)

Jest to jedyne przedsięwzięcie Erica Claptona, przewodzącego projektowi Derek and The Dominos. . Album powstał na kanwie licznych improwizacji, co znajduje odzwierciedlenie w zamieszczonych kompozycjach o czasie trwania sześć, siedem czy nawet blisko dziesięć minut . Z solowego dorobku Claptona jest to zdecydowanie pozycja najmocniejsza.

All_Things_Must_Pass_1970_coverGeorge Harrison – All Things Must Pass (1970)

Tak jak dla Erica Claptona Layla była fundamentem kariery, tak i dla George’a All Things Must Pass jest samodzielnym magnum opus powstałym krótko po rozpadzie The Beatles. Wyjątkowości nadają poetyckie teksty nacechowane osobistością. Świadczy o tym chociażby otwierająca album I’d Have You Anytime z typową dla twórczości George’a łkającą gitarą. Obok niej z podobnym wyciszonym nastrojem prezentują się Beware of Darkness; Behind That Locked Door czy chociażby kompozycja tytułowa. . W wypadku mocniejszego uderzenia należy zaprezentować Wah-Wah; What Is Life a także Art Of Dying (na którym na perkusji zagrał 19-letni Phil Collins). Oryginalna wersja albumu sprzed 45 lat od razu zaskoczyła. Nie mniej warto zapoznać się z jej odświeżoną edycją przygotowaną z okazji trzydziestolecia. W ostatniej chwili życia George przedstawił publice wersje demo niektórych utworów oraz nową wersję hitu My Sweet Lord.

Black_Sabbath_-_Paranoid

Black Sabbath – Paranoid (1970)

Paranoid względem poprzednika był on o wiele bardziej dopieszczony, tak iż dopiero wtedy grupa mogła przedstawić swoje brzmienie będące jej znakiem rozpoznawczym na długie lata. Sabbaci na starcie wjeżdżają znaną, surową na swój sposób zagrywką, będącą openingiem War Pigs. Im dalej zapuszczamy się w głąb płyty, tym bardziej możemy usłyszeć klasyki typowe dla pierwszego składu grupy. W zakresie znajduje się ponury Iron Man ze znanym riffem gitarowym Tony’ego Iommiego.

2Deep Purple – In Rock (1970)

Był czas, gdy ekipa z Ritchie’m Blackmore’m i Ianem Gillianem żyła pasmem sukcesów. W latach siedemdziesiątych trzy płyty Purplów – In Rock, Fireball i Machine Head wyznaczały szczytowe momenty ich działalności do chwili pierwszego rozwiązania w 1976 roku. Nie mniej zaczęło się właśnie od In Rock oraz dziesięciominutowego Child in Time.

Pink Floyd – Meddle (1971)3

Zanim jednak ukazały się legendarne The Dark Side, Wish You Were Here i The Wall, w 1971 roku powstał Meddle. Dla wielu miłośników floydowego brzmienia jest on początkiem całkowicie nowej drogi w ich muzyce po wielu latach pływania po psychodelicznym oceanie muzyki. Ostra zagrywka One Of These Days świadczy o tym już na wstępie. Pierwsza strona to, obok wspomnianej pikanterii, pasmo niezwykle melodyjnych utworów, w tym A Pillow of Winds i Sain Tropez. Wielkim finałem jest suita Echoes, gdzie Dwadzieścia trzy minuty strony B wypełnia muzyka przemyślana i dopracowana. To wyjście ku wysmakowanym aranżacjom, długim i powalającym solówkom Davida Gilmoura oraz klamrowym formom wykonania.

Genesis – The Lamb Lies Down On Broadway (1974)7

Jeden z najsłynniejszych concept-albumów XX wieku i jednocześnie ostatni nagrany z charyzmatycznym Peterem Gabrielem. Historia portorykańczyka Raela odbywającego podróż po mistycznych podziemiach Nowego Jorku. Mimo trudności w rejestracji materiału grupie udało się stworzyć dzieło wyjątkowe i ponadczasowe. A wszystko za sprawą wielu odniesień do kultur amerykańskiej i angielskiej oraz skomplikowanej grze słów.

 

5

Queen – A Night At The Opera (1975)

Kolejny jubilat. Lata siedemdziesiąte to dla zespołu Queen okres przejścia z glam rocka ku muzyce typowo rockowej. Noc w operze nie jest już zbiorem wariacji rodem z pierwszych albumów. To przykład kunsztu kompozytorskiego całej czwórki, a zwłaszcza Freddiego. Jego najsłynniejsza kompozycja Bohemian Rhapsody wraz z gitarową wersją hymnu UK zamyka ten legendarny, wzorcowy dla późniejszych artystów album.

8Richard Wright – Wet Dream (1978)

Muzyka idealna na letnie, gorące dni. Rick Wright skorzystał z zamieszania, jakie od pewnego czasu panowało w jego rodzimej grupie, by w Super Bear Studios we Francji nagrać swoją pierwszą solową płytę. Jest ona znana bardziej fanom Pink Floyd niż zjadaczom chleba powszedniego, a szkoda. Obok takich płyt jak On An Island Davida Gilmoura to longplay, z którym można się prawdziwie zżyć.

51-Pb5T+23L._SY300_

Supertramp – Breakfast in America (1979)

Breakfast jest tylko potwierdzeniem wszelkich poprzednich sukcesów Supertramp. Płyta porywa już od pierwszych fortepianowych akordów bez pośpiechu wyłaniających sie z ciszy (Gone Hollywood). Większość utworów to piękne, chwytliwe melodie (The Logical Song; Oh Darling), stonowane miniatury (Casual Conversations) oraz mistrzowskie epilogi z improwizacyjną grą fortepianu wybrzmiewającego przez cztery ostatnie minuty Child of Vision.

51XFgZ9WY2L._SY300_

Tony Banks – A Curious Feeling (1979)

Nie trzeba się tu nadgorliwie wsłuchiwać, aby wkroczyć w dźwiękowy świat tego albumu solowego klawiszowca Genesis. Od tych spraw jest hipnotyzująca uwertura From The Undertow budząca zarówno zachwyt, jak i dreszcze na plecach. Zaraz po niej przychodzi uspokojenie w Lucky Me, uniesienie w The Lie i wyluzowanie (A Curious Feeling). Podobnie jak w Wet Dream Richa Wrighta występują tu swobodne tematy instrumentalne zarówno o delikatnym brzmieniu (Forever Morning), jak i bogatej aranżacji (Somebody Else’s Dream). Żelazny dowód na to, co można wykrzesać dzięki klawiszom i syntezatorom.

The following two tabs change content below.
Michał Abramek

Michał Abramek

Pochodzący z prowincjonalnego miasta w województwie lubelskim student Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, założyciel Agencji Reporterskiej "PassionTV" oraz kanału "Bez Cenzury". Preferuje zamiłowanie do starej, dobrej muzyki, jaka bawiła starsze pokolenia, zapalony fan rocka progresywnego, hard rocka i muzyki awangardowej bez ustanku poszukujący nowych, ciekawych brzmień.